„Wskazali, czym należy się kierować”: Słowo Episkopatu na wybory europejskie

Za tydzień przed wyborami do Parlamentu Europejskiego głos w tej sprawie zabierają biskupi. Stanowisko Rady Stałej KEP zostało przyjęte 2 maja na Jasnej Górze, teraz ujrzało światło dzienne. Hierarchowie zachęcają do udziału w wyborach i głosowania zgodnego z „właściwie ukształtowanym sumieniem”.

Na profilu Episkopatu na Twitterze ten komunikat się nie pojawił. Zamieścił je kontrowersyjny kapłan Janusz Chyła (ten od drwin z córki Władysława Kosiniaka-Kamysza), a Episkopat podał dalej.

Rada Stała Konferencji Episkopatu Polski w słowie skierowanym do wiernych, podkreśla, że „od wyników tych wyborów będzie zależał nie tylko kształt polityczny, ale także duchowy Unii Europejskiej”. Ks. Chyła zaś pochwala Episkopat za to, że w przesłaniu mowa jest o „właściwe ukształtowanym sumieniu”.

„Punktem odnowienia (prawdopodobnie miało być odniesienia – red.) w decyzjach etycznych nie może być subiektywna ocena, lecz Boże Prawo zawarte w Dekalogu” – podkreśla duchowny.

„Polska należy do Unii od 2004 roku. Stało się to również dzięki osobistemu zaangażowaniu Ojca Świętego Jana Pawła II, który w członkostwie naszego państwa w tej instytucji dostrzegał nie tylko szansę na rozwój Polski pod względem materialnym i cywilizacyjnym, ale również szansę dla Unii, która będzie mogła czerpać z duchowego skarbca naszej ojczyzny.

W konsekwencji przed Europą otworzy to – jak często głosił to Papież – możliwość oddychania obydwoma płucami, a przez to trwania przy jej chrześcijańskich korzeniach” – zaznaczyli biskupi.

„Kościelny sojusz”

Tygodnik „Newsweek” pisze o tym, że PiS znalazł się „w pułapce kościelnego sojuszu”. Partia znalazła się w wyjątkowo niezręcznej sytuacji.

Na początku maja prezes PiS mówił, że „kto podnosi rękę na Kościół, ten podnosi rękę na Polskę”. Tydzień później nastąpiła premiera filmu braci Sekielskich o pedofilii w Kościele.

Po emisji filmu „Tylko nie mów nikomu” PiS z jednej strony musi bronić Kościoła, bo to Kościół mobilizuje elektorat PiS-u.

Z drugiej strony ugrupowanie nie może bronić księży-pedofilów, dlatego próbuje problem rozmyć. Kłopotem staje się tu jednak poseł Stanisław Piotrowicz – diagnozuje „Newsweek”.

Share