„Pieniądze zostały w rodzinie”: Wałęsa wziął milion dolarów od Amerykanów

Gdy w 1989 r. upadł komunizm, Lech Wałęsa zaczął odcinać kupony od swojej sławy robotniczego przywódcy. Za okrągły milion dolarów sprzedał hollywoodzkiej wytwórni filmowej swoją biografię. Do roli wąsatego elektryka przymierzał się Robert De Niro. Film ostatecznie nie powstał, ale Wałęsa nie musiał już grać w totka, żeby utrzymać żonę i ośmioro dzieci. Krwi napsuła mu tylko skarbówka, gdy upomniała się o podatek.

Sobota rano, 2 grudnia 1989 r. W letniej rezydencji brytyjskich premierów, pałacu Chequers, Żelazna Dama wypatruje spóźnionego gościa. Jest lekko zniecierpliwiona. Ale przywódca „Solidarności” ma wystarczająco dużo „szeleszczących” powodów, by przesunąć spotkanie.

.

Chodzi o milion dolarów od Warner Bros. za prawa do sfilmowania historii życia najsłynniejszego na świecie elektryka. Sobota jest przedostatnim dniem wizyty Wałęsy na Wyspach, a Margaret Thatcher – mimo pozorów surowości – to osoba wyrozumiała i kulturalna.

Może więc poczekać. Uroki pałacu Chequers i zaszczyt spotkania z Żelazną Damą bledną wobec fortuny, jaką ma dostać robotnik z Gdańska. Tylko za to, że posiedzi trochę ze scenarzystami, a potem obejrzy w kinie film o sobie.

Na umowie przygotowanej przez prawników wytwórni filmowej Wałęsa składa zamaszysty podpis – jak pod porozumieniami sierpniowymi w 1980 r. I staje się milionerem. Reprezentujący Warner Bros. Roman Hart wręcza mu czek na przyprawiającą o zawrót głowy sumę. Deponują ją wkrótce potem w banku Pekao w Sopocie.

Inspirujący pan Wałęsa

– Nasza firma jest dumna i zaszczycona, że zyskała prawa do historii życia pana Wałęsy. Nie możemy się doczekać, aż nasi artyści pokażą światu przebieg zmian, które przewróciły porządek wschodniej Europy – ogłasza następnego dnia wiceprezes Warner Bros Mark Canton.

Do Polski przyjechał nawet hollywoodzki gwiazdor Robert de Niro, przymierzany do roli przywódcy „Solidarności”. Danutę Wałęsową miała zagrać amerykańska aktorka polskiego pochodzenia Stephanie Powers. Amerykańska prasa ujawniła, że budżet filmu miał wynieść 20 mln dolarów, a zdjęcia miały się rozpocząć w 1990 r. Premiera zaplanowano rok później.

Brak seksu i agenta

Po podpisaniu umowy, filmowcy zaczęli kręcić się wokół byłego prezydenta. Pytają o pracę w stoczni, strajk, walkę z komuną. Dociekają, jak Wałęsowie dawali radę wychować ośmioro dzieci z jednej pensji.

– Mówili mi, że film powstanie, jeśli dołożymy wątek miłosny, może jakiegoś szpiega, żeby to interesowało widza – tłumaczy niepowodzenie projektu. Prawda okazuje się być bardziej brutalna. W czasie, gdy „wiatr przemian” na dobre ogarnia dawne demoludy, wąsaty elektryk z Polski z Matką Boską w klapie traci na atrakcyjności.

Na dodatek antysemickie aluzje, na które pozwala sobie w kampanii prezydenckiej w 1990 r., mogą być kłopotliwe dla amerykańskiego giganta filmowego. Ale umowa jest umową i nikt nie żąda zwrotu pieniędzy. Minie pięć lat, zanim wróci sprawa miliona od Amerykanów.

Atak „magistra”

Nadchodzi jesień 1995 r. Kampania w wyborach prezydenckich, w których o najwyższy urząd Wałęsa walczy z Kwaśniewskim, jest wyjątkowo brutalna. Dawny PRL-wski dygnitarz musi tłumaczyć się z udziałów w firmie ubezpieczeniowej „Polisa”, które ma jego żona, a które zataił. Kręci też w sprawie wykształcenia – jak się okazuje, nie skończył studiów, choć tytułuje się magistrem. Sztab kandydata lewicy odpowiada celnie.

Wywleka Wałęsie sprawę miliona dolarów od Amerykanów i wytyka, że nie zapłacił od nich podatku. Walczący o drugą kadencję prezydent mętnie tłumaczy, że większość pieniędzy pożyczył dzieciom.

– Z honorarium, które wynosiło milion dolarów, pozostało mi dziś około trzystu tysięcy – deklaruje w imieniu Wałęsy szef jego sztabu wyborczego. I pogrążą prezydenta. 19 listopada, legenda „Solidarności” przegrywa z Kwaśniewskim.

Skarbówka na kontach

Miesiąc po wyborach skarbówka dobiera się do majątku Wałęsy. Żąda ponad miliona dzisiejszych złotych. To zaległy podatek i odsetki. Urząd skarbowy zajmuje dwa konta bankowe Wałęsy i połowę jego ostatniej prezydenckiej pensji. Występuje też do sądu o obciążenie hipoteki jego domu.

Kolejne instancje, do których odwołuje się Wałęsa, nie mają wątpliwości, że były już prezydent jest winien państwu pokaźny podatek. Jednak w czerwcu 1997 r., gdy rząd SLD dogorywa, a do przejęcia władzy szykuje się prawica, sąd orzeka, że sprawa podatku się przedawniła.

Drobne na „waciki”

Wraca jeszcze później, ale mimochodem, gdy w 2005 r. posłem zostaje syn byłego prezydenta, Jarosław. Musi on ujawnić swoje oświadczenie majątkowe. 29-letni Wałęsa – choć jako asystent ojca zarabiał 800 zł miesięcznie – ma warte blisko 700 tys. zł udziały w funduszu zarządzającym akcjami, mieszkanie za 245 tys. zł i renault megane. Świeżo upieczony poseł nie kryje, że nędzne pieniądze zarabiane oficjalnie u ojca starczały mu tylko na „waciki”.

– Czasami więcej wydawałem na same rachunki. Na szczęście miałem skąd brać brakujące pieniądze. Tata podzielił między dzieci ten słynny milion dolarów, który dostał od amerykańskiej wytwórni – zwierza się młody Wałęsa.

Powstanie „Człowieka z Nadziei” i pieniądze od Warner Bros

Za pieniądze od amerykańskiej wytwórni filmowej Warner Bros., której sprzedał swoją biografię, Lech Wałęsa ustawił na całe życie liczną rodzinę. A film o nim – mimo odstąpienia praw Amerykanom – i tak powstał. „Człowieka z nadziei” nakręcił Andrzej Wajda. Tyle że przywódcę „Solidarności” zagrał Robert Więckiewicz, a nie Robert de Niro.

1

.

2

.

Share