„Smak nie kłamie”: Poseł sprawdza, która czekolada jest lepsza. Dyskryminacja

Produkt tej samej marki sprzedawany w Niemczech jest lepszej jakości, niż ten oferowany w Polsce. To dyskryminacja polskich konsumentów – przekonywał dziś w Katowicach Paweł Kobyliński, poseł Koalicji Obywatelskiej.

Na dowód polityk zaprezentował wyniki badań laboratoryjnych, w których porównano skład popularnych czekolad, produkowanych na rynek polski i niemiecki, następnie zaprosił do degustacji swoich… dowodów.

Czekolada, kawa, krem orzechowy i serek do smarowania – smaki tych produktów mogli dziś porównać mieszkańcy Katowic. Podczas nietypowej degustacji porównywano produkty tego samego producenta, oferowane na rynku niemieckim i polskim.

Akcja „Smak nie kłamie” została zorganizowana przez posła Pawła Kobylińskiego i związana jest z jutrzejszym Światowym Dniem Konsumenta. Pochodzący ze Śląska polityk zabiega o ujednolicenie jakości produktów sprzedawanych na unijnym runku.

– Ten sam produkt kupiony w Niemczech i w Polsce różni się składem i smakiem. W niemieckiej czekoladzie w fioletowym opakowaniu jest na przykład o 40 proc. więcej żelaza, niż w tej sprzedawanej w Polsce – przy tych samych parametrach podanych na opakowaniu. Nie może tak być.

To dyskryminacja polskich konsumentów. Produkty tego samego producenta dostępne na rynku unijnym powinny być produkowane według takiego samego standardu. Nie możemy dać się dzielić na konsumentów pierwszej i drugiej kategorii – mówi dla Onetu poseł Paweł Kobyliński.

Na potwierdzenie swoich słów polityk zaprezentował wyniki badań, przeprowadzonych przez krakowskie laboratorium Ergo Solutions. Wykazano w nich, że choć deklarowany przez producenta skład znajdujący się na opakowaniu czekolad był identyczny, produkt na rynek polski miała o 36,4 proc. mniej żelaza niż niemiecka. Różniła się też zawartość węglowodanów (mniej o 1,3 proc.), wapnia (mniej o 3,4 proc.) i potasu (mniej o 3,5 proc.).

Jak dodaje Kobyliński, czekolada to tylko przykład, bo podobnie jest z innymi towarami.

– Chyba wszystkim dobrze znanym tematem, jest różnica w składzie tzw. chemii domowej – proszków do prania i pasty do zębów. Często widzimy w galeriach handlowych sklepy, gdzie można kupić produkty z Niemiec. To jest swoisty „drugi obieg” tych produktów. Jednak ludzie głosują swoim portfelem i często wolą wydać więcej w takich punktach na chemię niemiecką, bo są pewni jej jakości – wskazuje.

Zaznacza, że na podwójne standardy narzekają też Litwini, Czesi, Słowacy czy Rumuni. Rozwiązaniem może być unijna dyrektywa zakazującą stosowania podwójnej jakości towarów w krajach UE.

.

Share