\n
\n
\n

To z jaką bezdusznością personelu medycznego został potraktowany mój szwagier śp Krzysztof na izbie przyjęć szpitala na…

\n

Gepostet von Anna Siwecka am Mittwoch, 20. März 2019

\n
\n

", "headline": "„W polskim szpitalu…”: Ten opis powoduje dreszcze", "author": "Andrzej Wiśniewski", "publisher": { "@context": "https://schema.org", "@type": "Organization", "name": "Dzisiaj", "url": "https://dzisiaj.net.pl/", "logo": { "@type": "ImageObject", "url": "https://dzisiaj.net.pl/wp-content/themes/larus/img/logo_white.png" }, "sameAs": [ "https://www.facebook.com/dzisiajnetpl/" ] }, "mainEntityOfPage": { "@type": "WebPage", "@id": "https://dzisiaj.net.pl/1w-polskim-szpitalu-ten-opis-powoduje-dreszcze/" } }

„W polskim szpitalu…”: Ten opis powoduje dreszcze

Jego noga była fioletowa. Ból rozdzierał podudzie. Podejrzenie – zator naczyń. To choroba niezwykle niebezpieczna.

Z jednej strony grozi martwicą naczyń i amputacją kończyny. Z drugiej, gdy skrzep oderwie się i zatka naczynia wieńcowe lub mózgowe, pacjent może doznać zawału lub udaru. A wtedy grozi mu śmierć.

Lekarz internista nie miał wątpliwości, że to stan zagrażający życiu. Dlatego skierował chorego Krzysztofa do szpitala. Problem w tym, że w sosnowieckim szpitalu Krzysztof dostał… „kolor zielony”. Tak oznacza się pacjentów, którzy mogą czekać. I Krzysztof czekał. Jak się okazało, na śmierć w nieludzkich męczarniach.

Na izbie przyjęć szpitala w Sosnowcu (województwo śląskie) zmarł 39-letni mężczyzna. Jak twierdzi bliska mu osoba, Krzysztof miał przez kilka godzin czekać na szpitalnym korytarzu, choć jego stan zagrażał życiu. Pomoc miał otrzymać dopiero po ok. 9 godzinach czekania.

Wtedy de facto rozpoczęła się rozpaczliwa walka o jego życie. Bliscy są oburzeni tym, jak potraktowano 39-latka. Sprawa trafiła już do prokuratury, gdzie zgłosiły ją władze szpitala. Z informacji Fakt24 wynika, że mężczyzna miał trafić do szpitala nie tylko w złym stanie, ale i ze śladami zaniedbań!

Tak twierdzą władze szpitala. Jednocześnie prezes zarządu wydał już oświadczenie w tej sprawie – przeprasza w nim za to, iż – jak napisał – „nie spełniliśmy Państwa oczekiwań i nie uratowaliśmy życia naszemu pacjentowi”. Rodzina obwinia lekarzy z tej placówki o to, że nie udzielili Krzysztofowi pomocy na czas.

Zareagowali dopiero, gdy było z późno

18 marca na do sosnowieckiego szpitala przy ulicy Zegadłowicza trafił 39-letni pacjent, którego w trybie pilnym skierował tam lekarz rodzinny. Mężczyzna miał opuchniętą i siną nogę od kolana w dół.

– Wszystko wskazywało na zator, stan zagrażający życiu. Mimo to dostał kolor zielony z oczekiwaniem powyżej 4 godzin. Z nogi cały czas sączył się płyn z krwią – relacjonuje w internecie bliska zmarłemu osoba. Mężczyzna wciąż cierpiał, a przemieszczając się, zostawiał wszędzie mokre ślady. To osocze i krew przesiąkały przez jego skórę. W nodze mężczyzny nie było krążenia. Płyny ustrojowe wypływały z nogi.

W trakcie pobytu w szpitalu jego stan się pogarszał. – 39-latek trząsł się i tracił równowagę – ale mimo tego wciąż czekał na interwencję lekarza. Kiedy po kilku godzinach zmierzono mu ciśnienie, wynik miał wskazywać na zagrożenie zapaścią.

W końcu mężczyzna zaczął wymiotować i tracić przytomność. Kilkakrotnie go reanimowano i wezwano karetkę, która miała go zawieźć do szpitala w Chorzowie. Transport nie zdążył na czas – mężczyzna zmarł w Sosnowcu.

Śmierć w szpitalu – kto zawinił?

Sprawą zajęła się już prokuratura. Zdarzenie zgłosił do niej… Szpital Miejski w Sosnowcu.

.

– Prowadzimy takie postępowanie z zawiadomienia Sosnowieckiego Szpitala Miejskiego, który poinformował, że taki pacjent został przywieziony do szpitala w bardzo złym stanie zdrowia. Rodzina pacjenta nie składała do prokuratury zawiadomienia o przestępstwie – powiedział w rozmowie z Fakt24 Marcin Stolpa z prokuratury w Sosnowcu.

Z naszych informacji wynika, że pacjent miał trafić do szpitala ze śladami zaniedbań i właśnie w tym kierunku zostało wszczęte śledztwo.

– Zgłosiliśmy prokuraturze, że miał miejsce zgon w obrębie izby przyjęć. Nie chciałbym ujawniać teraz żadnych szczegółów, obecnie prowadzone jest śledztwo, czekamy też na wyniki sekcji zwłok – mówi w rozmowie Dariusz Skłodowski, prezes zarządu szpitala. Szpital prowadzi w sprawie wewnętrzne postępowanie. Jak dotąd nie wyciągnięto żadnych konsekwencji wobec osób, które pracowały wtedy na izbie przyjęć.

Czy można było uratować Krzysztofa?

Rodzina zmarłego nie może pogodzić się z jego śmiercią, a zachowanie personelu medycznego opisuje jako „bezduszne”. Tragiczny stan mieli zauważyć nawet inni pacjenci, ale mimo tego pomoc dla 39-latka nadeszła za późno. – Znam sytuację.

O jedno co mogę mieć pretensje do moich kolegów to że nie zareagowali tak jak trzeba. Mnie profesorowie uczyli czegoś innego. Oni to zaniedbali – przytacza słowa lekarza, z którym miała rozmawiać następnego dnia bliska zmarłemu osoba.

To z jaką bezdusznością personelu medycznego został potraktowany mój szwagier śp Krzysztof na izbie przyjęć szpitala na…

Gepostet von Anna Siwecka am Mittwoch, 20. März 2019

Share