„Po co te dane?”: ZUS sprawdzi dochody matek

Matczyne emerytury przyznawane będą przede wszystkim kobietom, które urodziły i wychowały lub wychowały co najmniej czworo dzieci, osiągnęły 60 lat i nie mają niezbędnych środków utrzymania.

O świadczenia będą mogli starać się także mężczyźni, ale tylko w określonych sytuacjach (m.in. jeśli matka dzieci nie żyje lub została pozbawiona opieki rodzicielskiej).

Świadczenie przysługiwać będzie w wysokości najniższej emerytury (od 1 marca to 1100 zł brutto), a w przypadku gdy osoba zainteresowana pobiera już emeryturę lub rentę z ZUS lub KRUS lub innego organu rentowego w wysokości niższej od najniższej emerytury – rodzicielskie świadczenie uzupełniające będzie stanowiło dopełnienie pobieranej renty lub emerytury do kwoty najniższej emerytury.

Wysokość świadczenia odpowiada zatem różnicy pomiędzy wysokością najniższej emerytury a wysokością pobieranej emerytury lub renty. Np. jeśli matka teraz dostaje 600 zł brutto z ZUS, a spełnia warunki, by dostać tzw. matczyną emeryturę, dostanie wyrównanie w wysokości 500 zł brutto.

Zanim ZUS przyzna takie świadczenie, dokładnie zbada dochody matki (ojca). Osoba wnioskująca o matczyną emeryturę musi wpisać, czy pracuje i ile zarabia, czy dostaje świadczenia – emeryturę, rentę, zasiłki, i w jakiej kwocie.

Po co ZUS te dane? W przepisach nie określono progów dochodowych, które uprawniałyby do tego świadczenia. Kluczowa jest tu definicja „niezbędnych środków utrzymania”. Każdy przypadek ZUS (a także KRUS) rozpatrywać będzie indywidualnie.

Co ważne, ZUS (lub KRUS) prześwietli tylko finanse mam (lub ojców), ale już o dochody ich małżonków pytać nie będzie. Jeżeli po przyznaniu matczynej emerytury kobieta ( lub mężczyzna), która ją otrzymała np. zacznie dorabiać, musi o tym powiadomić ZUS (lub KRUS).

Ten, w zależności od osiąganych dochodów oceni, czy osoba ma zapewnione niezbędne środki utrzymania. Może się wtedy okazać, że ZUS wstrzyma wypłatę matczynej emerytury.

.

Share