„Oto najstarszy lekarz w Polsce”: Pacjenci go kochają

– Byłem biednym wiejskim dzieckiem: chodziłem boso, pasłem krowy, zbierałem jagody. Wtedy mama ciężko zachorowała. Bardzo się o nią martwiłem. Wówczas obiecałem sobie, że w przyszłości zostanę doktorem – opowiada Józef Zawitkowski, który mimo wielkich przeciwności losu spełnił swoje marzenie. Choć ma 87 lat nadal jest aktywny zawodowo i leczy ludzi! – Kocham pomagać, a praca trzyma mnie przy życiu – mówi z uśmiechem.

Doktor Zawitkowski to lekarz z powołania. – Każdego wysłucha, doradzi i wesprze. Mimo że na drzwiach jest wywieszka, że przyjmuje od godz. 15.00, można do niego przyjść jeszcze przed południem – mówią zachwyceni pacjenci, którzy odwiedzają gabinet doktora w sanatorium w Horyńcu Zdroju na Podkarpaciu. Tu pan Józef jest internistą od 18 lat. Wcześniej był ordynatorem w szpitalu kolejowym w Lublinie i szefem szpitala w Tarnogrodzie.

Trudne dzieciństwo

Teraz wrócił w rodzinne strony. Sam pochodzi z pobliskich Oleszyc. Dzieciństwo skradły mu wielkie zawirowania historii. 1 września 1939 r. miał pójść do 1 klasy, ale właśnie wybuchła wojna. Przeżył dwie okupacje: niemiecką, radziecką, potem znów niemiecką.

Najgorszym momentem dla całej rodziny były jednak napady band UPA. – Przez wiele miesięcy musieliśmy szukać schronienia poza domem. Cudem uniknąłem śmierci, kiedy banderowiec krzyczał za mną, sięgając po broń. Nie zatrzymałem się, biegłem ile tchu i zdołałem uciec – wspomina.

Pan Józef wychował się w biednej rodzinie. – Pomagałem w gospodarstwie, ale też lubiłem się uczyć. Przy lampach naftowych ślęczałem nad książkami. Było ciężko, brakowało wszystkiego.

Medycyna dzięki rodzicom

Wtedy było nie do pomyślenia, by syn chłopa poszedł na takie studia, skończył medycynę. Ale zaparłem się i zawsze wiedziałem, co chcę w życiu robić – mówi doktor. A wszystko dzięki rodzicom.

– Odejmowali sobie chleba od ust, aby mnie i brata wychować, wykształcić. Nauczyli nas uczciwości, patriotyzmu oraz jak czynić dobro i pomagać ludziom – dodaje pan Józef, który do końca ich dni się nimi opiekował.

Lekarzem jest od 62 lat. – Kocham to co robię i nie czuję się zmęczony. Wciąż mam ten sam zapał i energię. Będę pracował ile tylko Bóg pozwoli – mówi. Ale praca to nie jedyna jego miłość. Ta największa to żona Leokadia, z którą jest już 57 lat. – To dzięki niej i moim trzem wspaniałym córkom jestem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie – uśmiecha się.

.

Dr Zawitkowski przyjmuje pacjentów w sanatorium w Horyńcu Zdroju

.

Choć według wywieszki doktor przyjmuje pacjentów od godz. 15, bardzo często czeka na nich już od południa

.

Doktor do każdego pacjenta podchodzi z wielką uwagą i życzliwością. Ci natomiast cenią go za ogromną wiedzę i doświadczenie

.

Pan Józef skończył Akademię Medyczną w Lublinie i przez lata pracował w tym mieście

.

Dr Józef Zawitkowski pracuje teraz w Horyńcu Zdroju. Wychował się w pobliskich Oleszycach

.

Pan Józef stoi przy tacie Stanisławie, jego brat – imiennik ojca – przy mamie Marii. Zdjęcie wykonano w latach 50. XX w.

.

Dr Józef Zawitkowski z żoną Leokadią

Share