„To miłe, że nasze…”: Przejście dla pieszych w szczerym polu

To gotowy scenariusz komedii napisało samo życie. Gotowa jest też scenografia. Wystarczy przyjechać do Słupeczna w woj. lubelskim i kręcić film. Niedawno powstało tam chyba pierwsze na świecie przejście dla pieszych z pola na… pole.

Przy drodze nie ma pobocza, ani chodników. Jest za to doskonale widoczny betonowy próg zwalniający, światło ostrzegawcze zasilane z baterii na energię słoneczną, kilka znaków informujących kierowców, że zbliżają się do przejścia. Tylko chętnych do przechodzenia brak…

.

– Nikt z tego przejścia nie korzysta. No może czasem jakiś dzik zabłąkany przebiegnie – śmieją się mieszkańcy lubelskiej wioski, która z powodu zebry w szczerym polu przeżywa najazd gości.

.

– Razem z sąsiadami mamy zamiar postawić szlaban i zacząć opłaty pobierać. W końcu mamy jakąś atrakcję turystyczną – puszcza oko Tomasz Stępień. – To miłe, że nasze Słupeczno stało się takie sławne. Ale mówiąc poważnie, dzięki temu, że jest ta zebra nareszcie wyremontowano nam drogę. Bez niej ciągle jeździlibyśmy po dziurach – dodaje mieszkaniec wsi.

.

.

Ale dlaczego w ogóle powstało absurdalne przejście? Otóż warunkiem otrzymania dopłaty do inwestycji było powstanie dwóch przejść dla pieszych! Według planów powinny one być oddalone od siebie o kilkaset metrów.

.

I tak się stało. Jedno przejście jest w wiosce, a że jest maleńka, drugie, żeby sprostać wymaganiom trzeba było umiejscowić w polu…

.

Share