„Wchodzi do ich pokoju kiedy chce”: Magda ma dość teściowej

Mieszkanie z teściami – dla większości niestety to bardziej zmora niż przyjemność i wie o tym także Magda, która mieszka wspólnie z rodzicami swojego partnera i traktuje to jako złe doświadczenie. O tym, jak to przeżywa i z czym to się wiąże.

„Sytuacja wygląda tak, że oboje jesteśmy młodzi, ja ledwo po studiach, on jeszcze w trakcie”

Niedawno, bo niecałe 2 miesiące temu urodził nam się syn. Ze względu na naszą sytuację i to, że chwilowo nie mamy jeszcze wystarczająco pieniędzy, by wynająć jakieś mieszkanie, byliśmy zmuszeni zgodzić się zamieszkać z jego rodzicami. I tu rodzi się problem. Otóż mamy jeden dość spory pokój dla nas przeznaczony i tam też stoi łóżeczko naszego synka. Tylko, że ten pokój, który powinien być naszą oazą, w którym powinniśmy mieć w końcu trochę prywatności, dzięki naszemu kochanemu maluchowi stał się pokojem, gdzie mama partnera sobie dosłownie wchodzi i wychodzi, kiedy chce

„U niej nie istnieje coś takiego jak pukanie. Jak wywalczyłam to po dwutygodniowej awanturze, to i tak nic to nie daje, bo co z tego, że zapuka jak i tak wchodzi bez pozwolenia”

Kolejna sprawa: nasz syn. Ona kompletnie nie rozumie tego, że są jakieś granice i że moją granicą są wizyty dziadków, czy z jednej, czy to z drugiej strony maksymalnie 3 razy w tygodniu. Nie, ona za każdym razem jak słyszy, że wstał już wchodzi standardowo do pokoju i ma gdzieś protesty i to, że kolejny raz robi coś, czego miała nie robić.

Moją mamę bym wywaliła bez słowa, bo ile można tłumaczyć?!

W tym przypadku doszło już do tego, że nie możemy pobyć w spokoju z własnym dzieckiem sami bo ona przybiega, bo ‚wnusio wstał, ja się muszę z nim pobawić’. Podobnie olewa sprawę jak mówimy, że zaraz go kładziemy spać, to samo. Sterczenie nad dzieckiem i rozbudzanie go, a później słowa do nas że ‚widzicie on spać nie będzie.

Nie zachowuje się jak normalna, zdrowo myśląca babcia, tylko na siłę próbuje być drugą matką dla naszego dziecka, doprowadzając nas przy tym do szewskiej pasji, bo nie możemy mieć nawet chwili prywatności. Moim zdaniem próbuje tak zagłuszyć swoje wyrzuty sumienia, że nie było jej przy swoim synu i od 5 roku życia się wychowywał tylko z ojcem, bo ona siedziała w Niemczech, ale litości. Jeżeli tłumaczysz coś komuś i to w miarę logicznie, to chyba powinien zrozumieć

Kobieta już w akcie desperacji zamontowała nawet w drzwiach zamek, aby móc zyskać choć odrobinę prywatności…

Zdanie w tym temacie ochoczo wyrazili internauci, którzy nie do końca rozumieją, dlaczego teściowa robi coś takiego

Cały dramat toczy się o teściową. Jest u siebie, prawda. Ale to nie zwalnia z podstawowych zasad dobrego wychowania. Jak Wasi goście siedzą w toalecie to też im się wbijacie do środka bo to wasze mieszkanie? To jest kwestia dobrego smaku

Chwilę, bo ja tu czegoś nie rozumiem. To co, że jak mieszkanie nie jest, ich to szacunek i prywatność im się nie należy? To można ich traktować jak ścierki? No ludzie, opanujcie się. Bez przesady. Rozumiem, gdyby młoda chodziła i chciała rządzić po swojemu. Ale ona chce mieć tylko odrobinę prywatności w swoim pokoju. Wy też tak gości do sypialni zapraszacie? Może jeszcze do toalety z teściową ma chodzić, bo to teściowej dom i musi jej papier toaletowy wydzielać

Jak oceniacie zachowanie teściowej?

Share