„Tak się upokarza potrzebujących…”: Stali 6 godzin w kolejce po lichą paczkę z żywnością

63-letnia Maria Gutowska stała przez wiele godzin na mrozie w kolejce po niewielką paczkę żywnościową.

Po wszystkim stwierdziła, że to strasznie upokarzające dla ludzi biednych, którzy szukają pomocy.

Pani Maria twierdzi, że woli siedzieć głodna niż przeżyć takie upokorzenie…

6 grudnia godz. 4 rano. Termometry wskazują 2 stopnie mrozu. Przy al. Hallera 239 w Gdańsku kłębi się tłum. Seniorzy, rodziny z dziećmi.

Przyszli odebrać paczki z żywnością. Wydawanie ma się rozpocząć dopiero za 4 godziny, ale potrzebujący są wcześniej, bo ludzie obawiali się, że może nie wystarczyć dla wszystkich.

Informację o wydawaniu żywności przekazał ludziom MOPR. Wszyscy wezwani zostali na tę samą godzinę!

– Co za organizacja, powinni podzielić nas na grupy – nie kryje zdenerwowania gdańszczanka Krystyna Kocyk (61 l.). – Przyszłam po paczkę dla schorowanej mamy. Ma 80 lat, gdyby miała stać na zimnie tyle godzin przypłaciłaby to zdrowiem.

Pani Maria i pani Krystyna spędziły w kolejce 6 godzin. Co otrzymały? 1 kg cukru, 2 paczki makaronu, 3 mielonki w puszce, 2 opakowania żółtego sera, 2 puszki białej fasoli, 2 puszki groszku z marchewką i 2 koncentraty pomidorowe… To wszystko.

Co na to MOPR? – W Gdańsku trzy organizacje wydają najuboższym osobom żywność ze środków Europejskiego Funduszu Pomocy Najbardziej Potrzebującym. Są to Bank Żywności, Polski Komitet Pomocy Społecznej i Polski Czerwony Krzyż.

To te organizacje pozyskują to wsparcie, przygotowują je i rozdysponowują. Nam przekazują potem wiadomość, kiedy paczki będzie można odebrać i w jakim punkcie.

Wówczas MOPR kieruje tam osoby potrzebujące. Od października tę pomoc przekazuje systematycznie BŻ i PKPS.

Natomiast PCK powiadomił nas, że wsparcie z Europejskiego Funduszu zacznie wydawać właśnie od 6 grudnia – tłumaczy Sylwia Ressel, rzecznik MOPR w Gdańsku.

– Skierowaliśmy więc także do tego punktu osoby uprawnione do pomocy. Niestety nastąpiło godzinowe opóźnienie w wydawaniu paczek – pracownicy PCK na naszą natychmiastową interwencję i pytania, co się stało przepraszali, że to z winy transportowej. MOPR nie miał żadnego wpływu na tę sytuację.

Mamy nadzieję, że więcej do takich sytuacji nie dojdzie – chcemy, żeby nasi klienci byli traktowani z szacunkiem i poważnie. Zapewniono nas, że tak będzie – dodaje rzecznik MOPR.

O komentarz poprosiliśmy Janinę Ochojską, prezes Polskiej Akcji Humanitarnej: – To jest straszne, pomoc nie może ludzi upokarzać, a to jest upokarzające.

Taka forma zaprzecza wszelkim standardom pomocy. Ludzie potrzebujący stoją na mrozie tylko z powodu jakiejś złej logistyki, uważam, że powinno się ich przeprosić i następnym razem zorganizować to tak, żeby nie musieli stać w takiej kolejce.

.

Share