„Mieszkam w domu Kargula”: Miejsce na Dolnym Śląsku jest wyjątkowe

Dom z cegieł, podwórko z równo przystrzyżoną trawą i stodoła – miejsce, jakich w Polsce tysiące. Jednak to w Dobrzykowicach na Dolnym Śląsku jest wyjątkowe. Powód? Ma w sobie ducha historii przygód Kargula i Pawlaka! To właśnie w tej malutkiej miejscowości koło Wrocławia nakręcono większość scen kultowej polskiej trylogii: „Sami swoi”, „Nie ma mocnych” i „Kochaj albo rzuć”

Pierwsza część filmowej trylogii obchodzi właśnie swoje 50. urodziny! Tadeusz Dalecki (80 l.), obecny właściciel domu Kargula, wspomina, że w tamtym czasie we wsi nikt nie wiedział, jaki film powstaje w domu jego rodziców.

Filmowcy pojawiali się tam kilka razy, w latach 1966-1976. – Nie wzbudzali dużego zainteresowania, choć pamiętam że ludzie zaglądali przez szpary w płocie. Wszyscy podziwiali rozmiar kamer, którymi się wtedy posługiwano – opowiada nasz rozmówca i po chwili dodaje:

– Pamiętam, że rodzice podpisali trzy umowy na kręcenie scen i dostali około 40 tysięcy ówczesnych złotych (dla porównania średnia cena fiata 126p, czyli popularnego malucha wynosiła wtedy ok. 70 tys. złotych).

Po sukcesie pierwszej części trylogii w gospodarstwie niemal co roku pojawiali się aktorzy, ludzie kultury oraz ekipa filmowców z reżyserem Sylwestrem Chęcińskim (87 l.) na czele. W końcu, w 2000 roku powstała fundacja, która zbiera pieniądze na renowację legendarnego budynku przy Szkolnej 18 w Dobrzykowicach.

Na razie w stodole Kargula udało się utworzyć izbę pamięci, gdzie można podziwiać oryginalne przedmioty, którymi posługiwali się bohaterowie filmu. – Mam nadzieję, że dożyję remontu tego całego historycznego kompleksu – mówi z łezką w oku 80-latek.

– Marzyło mi się, by film o ludziach, którzy przyjechali na Ziemie Odzyskane był wiarygodny i jednocześnie zabawny – mówi Sylwester Chęciński (87 l.). – Przez cały okres kręcenia scen towarzyszyło mi poczucie, że film będzie nieśmieszny, że ludziom nie spodoba się nasze dzieło. Dopiero później przekonałem się, że było to błędne uczucie.

Cieszyłem się, gdy okazało się że zdobywa coraz większą popularność! A jak trafiliśmy do Dobrzykowic? Zwiedziliśmy z całą ekipą wiele miejsc na Ziemiach Odzyskanych. Dobrzykowice okazały się idealne. Podwórka przedzielone płotem, domy stojące naprzeciwko siebie, w taki sposób, że sąsiedzi niemalże zaglądali sobie w talerz. Wybór nie mógł być inny – dodaje reżyser.

#1

#2

#3

#4

#5

#6

#7

#8

#9

Share