Fala strajków w Biedronce w 2019 roku. Związki pracowników popularnej sieci dyskontów ogłaszają referendum strajkowe

Rok 2018 można nazwać „rokiem strajków”. Czy tak samo będzie w 2019? Wszystko wskazuje na to, że już od stycznia do akcji przystąpią pracownicy sieci sklepów Biedronka. NSZZ „Solidarność” właśnie ogłosiło wewnętrzne referendum w tej sprawie.

Jak informuje Dziennik Gazeta Prawna, w najbliższym czasie każdy pracownik otrzyma od związkowców dokument z pytaniem, czy popiera żądania oraz czy chce przyłączyć się do akcji strajkowej przeciwko zarządowi Jeronimo Martins Polska.

„To ogromne wyzwanie, dlatego zostało skierowane pismo do Komisji Krajowej, aby skład komisji referendalnej rozszerzyć o osoby z regionów NSZZ „Solidarność” w celu dotarcia do zatrudnionych w każdym województwie i powiecie” – mówi Piotr Adamczak, przewodniczący Solidarności w Biedronce.

Postulaty przedstawiane przez związkowców są łatwe do przewidzenia. Chodzi przede wszystkim o zatrudnienie większej liczby pracowników, co odciążyłoby obecnych. Dodatkowo zarząd musi zgodzić się na utworzenie specjalnego stanowiska magazyniera oraz zainstalować we wszystkich sklepach klimatyzację.

Co ciekawe, strajk nie będzie dotyczył kwestii podwyżek wynagrodzenia. Związkowcy temat finansów chcą sprytnie ukryć w postaci zmian w premiach, które mają być podzielone na 3 rodzaje: uznaniową, regulaminową oraz od braku absencji. Szczególnie ostatnia może wywołać zdziwienie, mówiąc wprost, pracownik ma być nagradzany za to, że przychodzi do pracy.

Adamczak przyznał w rozmowie z DGP, że zarząd jeszcze przed ogłoszeniem referendum wprowadził kilka zmian, które były proponowane przez związkowców.

„Zmieniono zasady premiowania kasjerów. Nagroda za dobre wyniki będzie wypłacana co miesiąc, a nie jak dotąd raz na kwartał. Poza tym pracownicy otrzymają premie za brak nieplanowanych nieobecności mimo sporadycznie branych zwolnień. Do końca listopada wymagana była 100-proc. frekwencja” – wspomina przewodniczący Solidarności w Biedronce.

Obecnie nie ma jeszcze pewności, czy strajk dojdzie do skutku. Aby tak się stało, w referendum co najmniej 50 procent zatrudnionych musi opowiedzieć się za jego uruchomieniem. Zdaniem ekspertów może być to trudne m.in. na pracowników z Ukrainy, którzy w obawie o utratę stanowiska zagłosują przeciw.

Share