Beata Mazurek zaprosiła na swoje konto na Instagramie. Wybuchły emocje wokół jej zdjęcia

Wczasie kampanii wyborczej politycy są w stanie zrobić wiele, aby przypodobać się swemu elektoratowi. Dobrze jednak, by przy tym nie przekroczyć pewnej granicy – aby wyborca jeszcze wiedział, z kim ma do czynienia. Wydaje się, że wicemarszałek Sejmu, rzeczniczka PiS Beata Mazurek, na tej granicy balansuje.

Beata Mazurek będzie dwójką (za Elżbietą Kruk) na lubelskiej liście Prawa i Sprawiedliwości w majowych wyborach do Parlamentu Europejskiego. Walka o mandat ruszyła i nie ma się co dziwić, że wicemarszałek korzysta z różnych form dotarcia do potencjalnych wyborców. Niedawno założyła konto na Instagramie i właśnie zaprosiła użytkowników Twittera, aby śledzili jej wpisy także i na tym drugim portalu.

„Bardzo udane zdjęcie” – pochwaliła fotografię partyjna koleżanka, Krystyna Pawłowicz. Możliwe, że w tym komplemencie była odrobina uszczypliwości, bo i inni internauci fotografię chwalą, ale w taki sposób: „Ładne zdjęcie. Kto to?”, „Bardzo dobry grafik”, „Władza odmładza. Ale nie wiedziałam, że aż tak”.

Były członek Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji i rzecznik rządu Jerzego Buzka, Krzysztof Luft, tak zwrócił się do Beaty Mazurek: „Z przyjemnością bym skorzystał z zaproszenia, ale zdjęcie wskazuje, że to chyba nie Pani profil…”.

„A to zdjęcie to sprzed ilu lat? I po ilu godzinach fotoszopa? Radzę uważać, bo na ulicy nikt pani nie pozna” – poradził Beacie Mazurek jeden z internautów.

I faktycznie – ktoś, kto śledzi karierę Beaty Mazurek od samego początku, mógłby mieć poważne problemy z jej rozpoznaniem. A kariera ta rozpoczęła się przed dwiema dekadami w Chełmie. W Agencji Gazeta można znaleźć zdjęcie autorstwa Wojciecha Jargiło z 2000 r., przedstawiające Beatę Mazurek, gdy była członkiem Wojewódzkiej Rady Zatrudnienia w Lublinie, kierownikiem oddziału chełmskiego.

.

Share