„Był szok, był płacz, było wzruszenie”: Sześcioraczki urodziły się w Krakowie

Zosia, Kaja, Malwina, Nela, Filip oraz Tymon – tak nazywają się pierwsze w Polsce sześcioraczki, które przyszły na świat w Krakowie. Lekarze określają ich stan jako zadowalający.

– Jak się dowiedziałem, że to sześcioraczki to się rozpłakałem. Jestem ogromnie dumny z żony – mówi Szymon Marzec, ojciec maluchów.

Był szok, był płacz, było wzruszenie – mówi o porodzie sześcioraczków ich ojciec

W porodzie dzieci brało udział około 40 osób: lekarze, pielęgniarki, położnicze

Według lekarzy dzieci będą mogły opuścić szpital za około trzy miesięcy. W domu czeka na nich ich 2,5-letni brat Oliwier

Lekarze przekazali, że dzieci „urodziły się w zaskakująco dobrym stanie, jak na sześcioraczki”

Noworodki, które przyszły na świat 11 tygodni przed terminem, wykazują – typowe dla wcześniactwa – cechy niedojrzałości układu oddechowego i ośrodkowego układu nerwowego

Dla rodziny Marców z Tylmanowej (woj. małopolskie) 20 maja 2019 roku na zawsze pozostanie w pamięci. Tego dnia ich rodzina powiększyła się o sześcioro nowych członków rodziny. Zosia, Kaja, Malwina, Nela, Filip oraz Tymon – to rodzeństwo, które urodziło się w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie.

– Sześcioraczki zdarzają się niezwykle rzadko. Raz na 4,7 mld ciąż – mówi prof. Hubert Huras kierownik oddziału klinicznego położnictwa i perinatologii Szpitala Uniwersyteckiego, który prowadził pacjentkę.

Sześcioraczki urodziły się w Krakowie. „Był szok, był płacz, było wzruszenie”

Był szok, był płacz, było wzruszenie. Teraz jest duża radość. Jestem ogromnie dumny z żony. Dzieciaczki też muszą jakoś walczyć i teraz trzymamy za nie kciuki – mówi o porodzie Szymon Marzec, ojciec dzieci.

– To duża radość, ale też mamy masę obaw. Cieszymy się, że dzieci są w najlepszych rękach, w jakich mogą być. Chcemy im zagwarantować ciepło i obdarzyć każde dziecko taka samą porcją miłości i troski. Zrobimy wszystko co w naszej mocy – dodaje.

.

– Zdajemy sobie sprawę z tego, że będzie ciężko organizacyjnie. Będziemy o tym myśleć, jak dzieci wyjdą, ze szpitala, bo teraz interesuje nas każdy dzień, który jest niepewny. Zależy nam na zdrowiu dzieci, bo najważniejsze jest, aby wyszły zdrowe ze szpitala. Potem będziemy myśleć nad organizacją – powiedziała Klaudia Marzec, mama sześcioraczków.

Co ciekawe małżeństwo ma już jedno dziecko. To 2,5 letni Oliwier, który dziś poznał swoje rodzeństwo. – Przygotowywaliśmy go na to, że będzie miał sporo rodzeństwa. Jednak mówiliśmy mu na początku o pięciorgu dzieci, a nie sześciu. Kiedy dowiedziałem się, że to sześcioraczki to się rozpłakałem – opowiada ojciec dzieci.

Przyznał, że tuż po porodzie były łzy i ogromne wzruszenie. Zapewnił też, że nie mieli z żoną problemu z wyborem imion dla dzieci. – Zaplanowaliśmy to wcześniej z żoną. Nie był to jakiś problem. Jako szósta urodziła się Malwina – mówi szczęśliwy tata.

W opiece nad maluchami pomogą także dziadkowie. Janusz i Zofia Kołodziejczykowie zapewniali, że wspierali i będą wspierać rodziców.

– Czuję się wspaniale. Dużo zdrowia córce życzę. Nie ukrywam, że chcemy już teraz trochę spokoju i pobycia ze sobą razem. Mamy teraz takie domowe przedszkole – mówi babcia Zofia.

– Jestem pedagogiem, kocham cudze dzieci, więc tym bardziej kocham swoje wnuki. Mam już 5-letniego Jasia u drugiej córki. Jest 2,5-letni Oliwier i teraz wspaniała szóstka. Dziadek cieszy się bardzo, że wnuczki w końcu będą – mówi z uśmiechem pani Zofia.

Stan sześcioraczków jest zadowalający

Na wtorkowej konferencji lekarze przekazali, że dzieci „urodziły się w zaskakująco dobrym stanie, jak na sześcioraczki”. Wskazali jednocześnie, że noworodki, które przyszły na świat 11 tygodni przed terminem, wykazują – typowe dla wcześniactwa – cechy niedojrzałości układu oddechowego i ośrodkowego układu nerwowego.

– Rozwój, który przebiega w towarzystwie pięciu innych kolegów i koleżanek, jest inny, trudniejszy, jeśli go porównamy z rozwojem pojedynczego płodu, który ma więcej miejsca i więcej składników odżywczych – powiedział kierownik oddziału Neonatologii Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie prof. Ryszard Lauterbach.

.

– W tej chwili wszystkie oddychają przy pomocy wentylacji nieinwazyjnej, otrzymują wsparcie oddechowe, ale niewymagające intubacji i respiratora – dodał prof. Lauterbach.

Poród sześcioraczków trwał 45 minut

– Pierwsza doba po porodzie, jak na razie, przebiega bardzo dobrze – mówi prof. Hubert Huras kierownik oddziału klinicznego położnictwa i perinatologii Szpitala Uniwersyteckiego, który prowadził pacjentkę.

– Dzieci, urodzone przedwcześnie, wymagają przygotowania, otrzymywały sterydy celem dojrzewania płuc, siarczan magnezu, aby ustabilizować centralny system nerwowy – wyjaśnia.

Poród zaczął się wczoraj o godzinie 10 i trwał 45 minut. Profesor Huras mówił, że mama była idealną pacjentką – bardzo konkretną, świetnie współpracującą z lekarzami, która nie ulegała informacjom z internetu. Na szpitalny oddział trafiła w 25. tygodniu ciąży.

Teraz dzieci pozostaną w szpitalu. Według lekarzy będą mogły opuścić placówkę za około trzy miesiące.

Share