„Chciał mnie zmusić w klubie Ego!”: Druga kobieta oskarża Bieniuka

Kolejna kobieta oskarża Jarosława Bieniuka o napaść seksualną.

– Jarek wziął narkotyk i nagle zaczął się zachowywać, jakby coś go opętało! Chwycił mnie za włosy i chciał zmusić do seksu oralnego. Później zaczął mi wpychać język do ust- opowiada 24-letnia Katarzyna (imię zmienione).

Kobieta chce pozostać anonimowa, bo, jak twierdzi, boi się zemsty ze strony Jarosława Bieniuka i jego otoczenia. Pełnomocniczka byłego piłkarza przekazała nam jego stanowisko. Bieniuk stanowczo zaprzecza temu oskarżeniu.

Do szokujących zdarzeń miało dojść trzy lata temu w popularnym sopockim klubie Ego. – To był krótki epizod. Poznałam Jarka w klubie Ego w Krzywym Domku w Sopocie. Byłam tam ze znajomymi na imprezie. Siedzieliśmy w loży VIP. Widziałam, że on tam jest ze swoją ówczesną dziewczyną, panią Martyną – relacjonuje pani Katarzyna (prawdziwe imię do wiadomości red.)

Pani Katarzyna twierdzi, że w trakcie imprezy udała się do toalety. Tam miała zastać Jarosława Bieniuka w nietypowej sytuacji.

.

Już prawie byłam na kolanach.

– Jarek robił sobie kreskę z jakiegoś narkotyku. Zaczęłam z nim rozmawiać. Powiedział: „Chodź, chodź!” i zatrzasnął drzwi. Chyba po prostu się przestraszył, że ktoś wejdzie. Zapytał, czy chcę wziąć narkotyk. Odpowiedziałam, że nie i zaczęliśmy rozmawiać ze sobą.

Był dla mnie bardzo miły. W pewnym momencie wciągnął kreskę i wtedy, jakby w niego diabeł wstąpił. Złapał mnie za włosy, zaczął ściągać spodnie i wyjmować swoje przyrodzenie. Powiedział, żebym mu zrobiła, cytuję: „loda”. Przestraszyłam się i odepchnęłam go.

Już prawie byłam na kolanach. To była chwila, byłam w szoku. Cały czas trzymał mnie za włosy. Powiedziałam: „Puść mnie, co ty robisz?!”. Wtedy złapał mnie za twarz i próbował mi wepchnąć język w usta. Jakoś się wyrwałam, uderzyłam nogą w drzwi i wyszłam z toalety. Na zewnątrz zobaczyłam jeszcze jego dziewczynę, patrzyła na mnie – opowiada 24-latka.

Chciałam o tym zapomnieć

Kobieta twierdzi, że czuła się zbyt zszokowana i upokorzona, by komukolwiek opowiedzieć o incydencie w toalecie.

– Nigdy w życiu nikt mnie tak nie potraktował. Wyszłam z klubu, nie mówiąc nawet moim znajomym o tym co się stało. Czułam się skompromitowana. Kiedy stałam przed klubem, akurat wyszedł Jarek ze swoją dziewczyną. Odwrócił się w moją stronę, spojrzał się na mnie i szyderczo się do mnie uśmiechnął.

Nigdy nikomu nie powiedziałam o tym całym zdarzeniu. Chciałam o tym zapomnieć, bo było to dla mnie strasznie upokarzające – mówi kobieta.

Pani Katarzyna wyznaje, że wspomnienia sprzed trzech lat wróciły do niej, kiedy usłyszała o sprawie Sylwii Sz.

– Poczułam, że muszę pomóc Sylwii, bo ludzie ją zaszczuli. Stwierdziłam, że muszę opowiedzieć o tym, co mnie spotkało, żeby pokazać, że Sylwia nie jest jedyną ofiarą tego człowieka – tłumaczy pani Katarzyna.

W klubie Ego bywał wielokrotnie, więc…

O komentarz w tej sprawie zwróciliśmy się do mecenas Olgi Jędraszko, pełnomocniczki Jarosława Bieniuka. Oto odpowiedź, jaką od niej otrzymaliśmy.

– Pan Jarosław absolutnie neguje, aby przytoczona sytuacja miała mieć miejsce i jest zszokowany tymi zarzutami. Dodatkowo wskazuje, że w klubie Ego bywał wielokrotnie, więc potencjalny wybór miejsca, co do którego padają nowe oskarżenia może nie być przypadkowy.

Jednocześnie proszę zwrócić uwagę, iż często w sprawach, w których jedna ze stron jest osobą medialną, z czasem pojawiają się kolejne rzekome pokrzywdzone na fali popularności tematu – napisała mecenas Olgi Jędraszko.

– Z punktu wiedzenia obrony zastanawiającym jest, czemu te informacje nie pojawiły się trzy lata temu, kiedy miało dojść do rzekomego zdarzenia, a dopiero teraz, kiedy sprawa stała się medialna. Bez wątpienia działania te mogą mieć na celu wzmocnienie wiarygodności osoby pierwotnie składającej zawiadomienie.

W sprawie oskarżenia wysuwanego przez Katarzynę poprosiliśmy o komentarz prokuraturę. Czekamy na jej odpowiedź. Kobieta nie zawiadomiła jej oficjalnie o tym, co nam opowiedziała. Chcemy jednak dowiedzieć się, czy śledczy podejmą kroki mające na celu sprawdzenie jej słów w kontekście oskarżenia wysuwanego wobec Jarosława Bieniuka przez Sylwię Sz.

Śledztwo wciąż trwa

Przypomnijmy, że cała historia to pokłosie nocy z 12 na 13 kwietnia. Sylwia Sz. spotkała się z Jarosławem Bieniukiem w Sopocie, gdzie najpierw imprezowali, a potem poszli do hotelu. Co dokładnie się tam wydarzyło? To wciąż wyjaśnia prokuratura.

Sylwia Sz. po tym spotkaniu oskarżyła byłego piłkarza o gwałt, a Bieniuk trafił do aresztu, z którego wyszedł za kaucją w wysokości 20 tys. zł dopiero 17 kwietnia. Zarzuty usłyszał, lecz nie dotyczyły one napaści na tle seksualnym, a udzielenia narkotyków. Śledztwo jednak wciąż trwa i nie można wykluczyć, że prokuratura może oskarżyć byłego piłkarza o kolejne czyny.

Były piłkarz od początku twierdzi, że jest niewinny, dlatego sam dobrowolnie stawił się na posterunku policji. „Od początku wyrażałem i w dalszym ciągu wyrażam swoją pełną gotowość do współpracy z wymiarem sprawiedliwości w celu jak najszybszego wyjaśnienia zaistniałej sytuacji” – napisał Bieniuk w oficjalnym oświadczeniu.

Sylwia Sz. boi się o swoje bezpieczeństwo. Ktoś zaatakował jej znajomych

.

Share