„Coś, o czym wszyscy będą mówić”: Stefan W. najpierw ruszył do Warszawy

Według informacji Polskiej Agencji Prasowej Stefan W. Dzień po zwolnieniu z więzienia próbował się wedrzeć w nocy na teren Pałacu Prezydenckiego w Warszawie. Tłumaczył, ze „chciał zrobić coś dużego, o czym wszyscy będą mówić”.

O tych planach Stefan W. Miał opowiadać koledze z więzienia, którego spotkał po wyjściu na wolność. Odgrażał się, że „zrobi wielkie wydarzenie”, które będzie „słynne na cały świat”. Miał o tym również opowiadać rodzinie – tak wynika z ustaleń prokuratury, do których dotarła PAP.

Według tych informacji Stefan W. po wyjściu z więzienia nie pojechał do domu, a najpierw ruszył do Warszawy. Prosto z więzienia kazał się zawieźć taksówką na lotnisko i przyleciał do Warszawy. W kasynie przegrał dwa tysiące złotych, które odebrał z więziennego depozytu.

Około trzeciej w nocy przeszedł pod Pałac Prezydencki. Chciał się dostać na jego teren, ale nie zdołał sforsować ogrodzenia i zrezygnował. Rano wrócił do Gdańska.

Szczegóły dotyczące Stefana W. są praktycznie cały czas ujawniane. Przypomnijmy, że w więzieniu zdiagnozowano u niego schizofrenię. Zabójca Pawła Adamowicza był także znany w światku przestępczym, gdzie chętnie korzystano z jego usług.

źródło: rmf24.pl

Share