„Dorzynanie Polaków trwa?”: Wkrótce dostaniemy nowy „prezent”

Rząd Prawa i Sprawiedliwości ma kolejny plan, jak wydrenować kieszenie obywateli. Do studni bez dna, czyli Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, chce dorzucić 3 miliardy złotych poprzez pełne ozusowanie umów cywilnoprawnych.

Tym samym rząd chce pomniejszyć wypłaty wszystkim pracującym na umowę zlecenie oraz o dzieło, w zamian za rzekomo wyższą emeryturę w przyszłości. Tylko czy ktokolwiek wierzy, że te pieniądze rzeczywiście kiedyś zobaczy?

Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej chce pełnego oskładkowania tak zwanych „umów śmieciowych”. Dziś składki ZUS płacą tylko nieliczni zatrudnieni na podstawie umowy zlecenie, a od umów o dzieło składek emerytalnych nie ma.

Jak donosi money.pl, projekt zmian ma pojawić się jeszcze w tej kadencji sejmu. Trwają już zaawansowane prace wewnątrz ministerstwa, dzięki czemu podatek będzie mógł obowiązywać od 1 stycznia 2020 roku.

Według informatorów money.pl w rządzie nie było żadnego sprzeciwu, plan już jest klepnięty, a resort pracuje jedynie nad dopracowaniem szczegółów.

– Zmiana będzie pewnie bolesna dla tych, którzy zaczną płacić składki. Dziś stracą, w przyszłości zyskają świadczenia emerytalne.

Od dawna mamy problem z falą kombinujących przedsiębiorców. Wciskają ludziom umowy zlecenia, by płacić tylko część składek. Temat nie wywołuje większych kontrowersji, więc prace przyśpieszą. Efekty niebawem – mówi informator.

Według obecnych przepisów składki ZUS nie obowiązują studentów i uczniów przed ukończeniem 26. roku życia.

Dla pozostałych pracujących na umowie zlecenie (lub kilku), składki płatne są tylko do osiągnięcia ustawowo minimalnej pensji (2250 złotych brutto), w związku z czym do ZUS-u trafia 219 złotych.

Powyżej tej kwoty ubezpieczenie społeczne nie jest już obligatoryjne, ale może być dobrowolne.

W przypadku umów o dzieło opłaca się jedynie podatek dochodowy. Zarówno składki na ubezpieczenie zdrowotne, jak i społeczne są dobrowolne.

Po nowych rozporządzaniach płacić będą wszyscy pod przymusem, co odbije się po prostu na niższych pensjach wypłacanych „na rękę”. Finalnie do kieszeni Polaków trafi 3 miliardy złotych rocznie mniej.

.

Share