„Ile włożyć do koperty?”: Zastanawiamy się czy kwota, na którą możemy sobie pozwolić, nie jest za mała

Gdy otrzymujemy zaproszenie na ślub i wesele, jedną z pierwszych myśli, które się pojawiają, jest „ile włożyć do koperty?”. Zastanawiamy się czy kwota, na którą możemy sobie pozwolić, nie jest za mała. Czego nie powinniśmy robić? Brać pożyczki lub – co gorsza – wręczać koperty wypełnionej ścinkami gazet.

Jedni uważają, że wesele musi się zwrócić, zatem minimalna kwota, którą włożymy do koperty, to przynajmniej tyle, ile młodzi wydadzą na „talerzyk”. Drudzy są zdania, że najwięcej powinni dać chrzestni i świadkowie, a trzeci – że tyle, na ile mogą sobie pozwolić. Inni uważają, że im więcej, tym lepiej, a aby koperta była odpowiednio wypchana, biorą pożyczkę.

Co wy robicie?

Wątków, które dotyczą pieniędzy wkładanych do koperty, nie brakuje i na naszym forum.

„Kiedy w ogóle ktoś wymyślił, że są jakieś kwoty, które wypada i nie wypada” – zastanawia się jedna z forumowiczek.

„Ja zwykle daję ok. 500 zł (bliska rodzina/bliscy znajomi) i ok. 200-300 zł przy dalszej rodzinie czy znajomych” – pisze inna.

Widełki bywają bardzo szerokie, niektórzy stosują też różne przeliczniki, np. zakładają, ile młodzi wydadzą na nich podczas wesela i do tej kwoty dodają jeszcze jakieś 100-200 zł. Ale najbardziej wybrzmiewa jedno – daj tyle, na ile cię stać. Wierszyki sugerujące podarunki, które pojawiają się na zaproszeniach, powinniśmy traktować z przymrużeniem oka.

A jeśli narzeczeni napisali, że „prezencik ze znakiem wodnym pomoże im kupić mieszkanie”, nie oznacza wcale , że musimy brać pożyczkę, aby to M2 czy M3 zasponsorować.

„Byłoby mi bardzo przykro, gdyby uboga ciocia wydała na mnie dwie skromne emerytury. Nie sprawiłoby mi przyjemności przeświadczenie, że przez mój ślub będzie jadła suche kartofle albo marzła zimą” – zaznacza forumowiczka w wątku poświęconym weselnym kopertom.

Niektórzy boją się włożyć do koperty za mało, bo sądzą, że będą później osądzani, a cała rodzina będzie wiedziała, że dali tyle a tyle. „A to jest jakaś nowa tradycja, że o północy młodzi odczytują na głos koperty z kwotami?” – pyta jeden z forumowiczów. Nie myślmy o tym „co ludzie powiedzą”, ale o tym, ile chcemy i możemy przeznaczyć na prezent.

50, 100, 1000? Ile włożyć do koperty?

Przede wszystkim: tyle, na ile możemy sobie pozwolić. Ślub i wesele to często dla gości nie tylko koszty związane z zakupem prezentu, ale i kupno kreacji czy koszty dojazdu. Z głosów w dyskusji wynika, że najczęściej wręczamy około 200-250 zł za osobę. Ale równie dobrze można dać mniej lub więcej, nie ma żadnego cennika.

Niektórzy uważają, że rodzice lub świadkowie powinni włożyć do koperty więcej niż pozostali goście. Z drugiej strony – rodzice często dokładają się nowożeńcom do wesela, czemu więc mieliby dawać jeszcze drugie tyle do koperty? Nie powinno się zakładać, że rodzice muszą dać pięć tysięcy, a świadkowie co najmniej dwa.

Jeśli mają ochotę, niech wręczą kopertę, ale ich wkładu w przygotowanie uroczystości i tak przecież nie da się wycenić.

Jeśli nie koperta, to co?

Nowożeńcom możemy wręczyć nie tylko kopertę z pieniędzmi. Co jeszcze? Na pewno starajmy się nie dawać rzeczy, które zajmują mnóstwo miejsca. Jeśli planujemy im kupić robota kuchennego lub sokowirówkę, podpytajmy najpierw, czy taki sprzęt im się przyda (nie musimy robić tego bezpośrednio, możemy o przeszpiegi poprosić np. rodziców narzeczonych). Są rzeczy, które przydają się zawsze, a które znajdziemy w różnych kategoriach cenowych.

To m.in. pościel (dobrze jednak wcześniej zorientować się, jakie poszewki powinniśmy kupić – dwie pojedyncze, czy podwójną) czy ręczniki. Praktycznym prezentem jest zestaw sztućców i innych akcesoriów domowych (jak łopatka do nakładania ciast czy mała łyżka wazowa), zapakowanych w ozdobne pudełko lub walizkę.

Jak napisała jedna z użytkowniczek naszego forum, prezentów rzeczowych wcale nie powinniśmy się bać.

„Nie rozumiem świętego oburzenia za prezenty rzeczowe, nawet te głupie filiżanki, obrusy czy serwetki. Najwyżej się nie spodobają i powędrują gdzieś dalej, trudno” – czytamy w jednym z „weselnych” wątków. – „Tak bywa z prezentami rzeczowymi. Ale jeśli już się spodobają, to fajnie mieć takie coś, co się dostało od kogoś z jakiejś okazji.

Ja lubię. Z rozczuleniem używam podkładek pod garnki od ciotki albo obrusu od teściowej, chociaż sztućce od babci powędrowały w inne ręce”.

„Nie należy rezygnować z tak ważnego dnia”

Izabela Janachowska, która prowadzi portal ślubny i wspiera narzeczonych w organizacji wesela, w jednej z rozmów o tym, ile należy włożyć do koperty, podkreśliła, że jest to bardzo indywidualną sprawą.

– Im jesteśmy bliższą osobą dla pary, tym „wypada” dać więcej – mówiła. – Będąc znajomym, wystarczy włożyć do koperty około 200 złotych. Będąc już bliżej pary, to są kwoty 500 zł, jeśli jest się rodzicami, rodzicami chrzestnymi, to jest około tysiąca, nawet do dwóch. Natomiast te kwoty oczywiście zależą od naszych możliwości.

I trzeba pamiętać o tym, że młodzi, zapraszając nas na wesele, nie myślą o tym, ile dostaną od nas z powrotem w kopercie, tylko jest to ważny dzień, ważna chwila, spotkanie rodzinne, chcą się dzielić z nami tymi emocjami i tak naprawdę nie zapraszają nas tam dla prezentów
– dodała.

Czy nie iść na wesele, ponieważ nie możemy pozwolić sobie na włożenie dużej sumy do koperty?

– Warto pójść, spędzić ten czas z młodą parą, a może kiedyś trafi się przypływ gotówki i po prostu wtedy damy prezent lub pieniądze dla tych młodych – radziła Izabela Janachowska. – Ale nie należy rezygnować z tak ważnego dnia.

Jeśli nie stać nas na prezent, nie powinniśmy uciekać się do różnych trików. Nowożeńcom wręczają pustą kopertę lub taką wypełnioną ścinkami gazet. Lepiej nie dać nic, niż podarować fałszywy podarunek.

– Najgorsze, co można zrobić, to dać pustą kopertę – mówiła Izabela Janachowska w rozmowie z redaktorką Plotka. Ekspertka od ślubów radziła, aby być szczerym z narzeczonymi i po prostu powiedzieć im, że chcielibyśmy przyjść na ich ślub, ale nie mamy pieniędzy na prezent i czy dla nich jest to do zaakceptowania.

Podkreśliła także, iż to, że w tym momencie nie stać nas na podarunek, nie znaczy, że nie będziemy mogli tego zrobić za jakiś czas i na przykład wyślemy prezent na rocznicę.

– To, że goście rezygnują z przyjścia, jest konsekwencją takiego stereotypu, że jak się idzie na wesele, to trzeba dać w kopercie tyle, co talerzyk. Tak nie jest. Wydaje mi się, że najważniejszy jest gest, chęć uczestnictwa w tej imprezie i naprawdę, prezent, bardzo piękny, można zrobić za bardzo niewielkie pieniądze – podkreślała Janachowska.

Share