„Jeszcze rano ich nie było”: Polska przeżywa oblężenie latających mrówek. Dlaczego jest to niebezpieczne?

Białołęka przeżywa oblężenie latających mrówek. Mieszkańcy dzielnicy podkreślają, że mrówki pojawiły się znikąd i w kilka godzin rozprzestrzeniły się po całej okolicy.

„Jeszcze rano ich nie było”. Mieszkańcy Białołęki narzekają na plagę latających mrówek. Zgodnie z ich słowami, insekty pojawiły się w dzielnicy po południu i przez kilka godzin opanowały ulice.

Całe chmury owadów zmusiły mieszkańców do zamknięcia wszystkich okien i niemalże zabarykadowania się w domach.

Szły po ścianie do góry. Dziesiątki mrówek ze skrzydełkami. Siadały na szybach okien, zapełniły parapety – mówi o2 pan Łukasz, mieszkaniec Białołęki.

Co roku to samo. Internauci z Białołęki podkreślają, że problem latających mrówek powraca co roku w tym samym czasie. Rokrocznie na początku lipca przez kilka dni ulice są pełne owadów. Czy poza byciem uciążliwymi mogą być także groźne dla człowieka?

5 lat temu taka latająca mrówka w Kobiałce weszła głęboko synowi do ucha i kąsała. Miał wtedy 6 lat. Skończyło się na SORze w szpitalu – ostrzega internautka.

Tak naprawdę nie posiadają nawet żądeł. Latające mrówki to przedstawiciele gatunku hurtnica pospolita i właśnie odbywają loty godowe, po których królowe będą zakładały nowe kolonie. Po zapłodnieniu znacznie większe od innych owadów królowe tracą skrzydła.

Hurtnice nie są groźne dla człowieka. Uważa się je jednak za szkodniki, ponieważ przeszkadzają innym owadom zapylać kwiaty w sadach. Są uciążliwe nie tylko dla rolników, lecz także dla zwykłych ludzi, kiedy dostają się do mieszkań. Potrafią też wybierać miód z uli.

Share