Kaczyński postradał rozum tuż przed wyborami. Niech ktoś ratuje Prezesa

Jarosław Kaczyński chyba postradał zdrowe zmysły, tuż przed samymi wyborami. Jego decyzje są wręcz kuriozalne i wyglądają jak tania szopka pod publikę. Czy przed samymi wyborami jest w stanie zrobić wszystko aby Prawo i Sprawiedliwość wygrało? Wiele osób nie rozumie tej decyzji.

Jarosław Kaczyński jest w trakcie kampanii. 21 października są wybory samorządowe w Polsce i Prawo i Sprawiedliwość zamierza je wygrać. Tak jak wszyscy, politycy tej formacji obiecują bardzo dużo nowych inwestycji i zmian. Oczywiście pod warunkiem, że wybrana zostanie opcja PiS.

Zapowiada się, że największa walka będzie w Warszawie pomiędzy Rafałem Trzaskowskim i Patrykiem Jakim. Ten drugi podczas debaty 12 października zadeklarował wystąpienie ze struktur Zjednoczonej Prawicy, ale dalej jest popierany przez PiS. Mimo to, politycy będą walczyć w całym kraju i promować się przed społecznościami, obiecując, że tylko z nimi Polacy mogą zmienić swoje gminy i powiaty.

Mierzeja Wiślana wyborczym wytrychem?

Powraca również ważna sprawa dotycząca jednej z największych inwestycji jakie zaproponował PiS w trakcie ostatnich wyborów. Politycy PiS głośno o niej mówili i wychodzi na to, że przed samymi wyborami chcą zaznaczyć, iż nie zapomnieli o niej i zamierzają ją kontynuować. Przekop Mierzei Wiślanej jest bardzo kontrowersyjnym pomysłem, został na pewien czas odsunięty na boczny tor, lecz teraz znowu powraca.

Prezes Kaczyński 16 października pojechał w teren, a dokładniej w miejsce, gdzie ma być przekopana mierzeja. Tam wbił symbolicznie paliki pod nową budowę. I co dalej? No na razie nic, ponieważ prócz medialnego szumu, nic się nie zmieniło w sprawie tej inwestycji. Nie zakończyły się konsultacje społeczne, które mają trwać jeszcze do początku listopada i oczywiście nie ma jeszcze zezwolenia wodno-prawnego na przekop Mierzei Wiślanej. I tak sytuacja wygląda od 3 lat.

Przeciwni tej budowie są zarówno władze Pomorza, jak i jego mieszkańcy oraz ekolodzy. Nie zgadzają się na tak dużą inwestycję, która może w niebezpieczny sposób zagrozić środowisku oraz odciąć mieszkańców od stałego lądu. Eksperci spierają się, czy w ogóle jest nam taka inwestycja potrzebna, ponieważ prócz kosztów przekopu, trzeba będzie ją jeszcze utrzymać. Na domiar złego nie wiadomo czy zmieszczą się tam na tyle duże statki, by taki projekt był w ogóle opłacalny.

Jarosław Kaczyński zaskoczył dziennikarzy

Był też mały zgrzyt. Na to symboliczne wbicie łopaty oczywiście zjechali dziennikarze z całej Polski. Problem w tym, że dojechali oni na miejsce ciągnikiem rolniczym z przyczepą, gdzie siedzieli redaktorzy z kamerzystami. Niektórzy dopytują co na to Policja, ponieważ mogły nie zostać zachowane wszystkie procedury bezpieczeństwa. Prezes natomiast dojechał na teren limuzyną.

W ocenie Jarosława Kaczyńskiego, przekop jest potwierdzeniem suwerenności gospodarczej i militarnej na arenie międzynarodowej. Prezes wspomina, że mamy port w Elblągu, z którego w ogóle nie korzystamy. Szef Prawa i Sprawiedliwości liczy na to, że tę drogę będzie wykorzystywać Marynarka Wojenna.

– W sensie bezpośrednim to będzie (suwerenność) gospodarcza, w sensie bardziej pośrednim to jest suwerenność we wszystkich dziedzinach, także w tej odnoszącej się do militariów. Będzie to tor wodny, przez który będą mogły przypływać statki, okręty do 10 tys. ton wyporności (…) to tyle, ile ma niszczyciel dzisiejszy (…), a więc duże okręty wojenne będą mogły przepłynąć – powiedział Jarosław Kaczyński.

Przekop przez Mierzeję Wiślaną ma mieć 1,3 km długości i ma być na 5 metrów głęboki. Umożliwi to wpływanie do portu w Elblągu jednostek o parametrach morskich sięgających zanurzeniu do 4 m, długości 100 m, szerokości 20 m. Zgodnie z przewidywaniami rządzących pierwsze jednostki wodne wpłyną w 2022 roku. Inwestycja ma kosztować ok. 880 mln zł. W całości ma zostać sfinansowana z budżetu państwa.

Share