„Kazał mu mieszkać w toalecie”: Ksiądz od lat wykorzystywał pana Janka

Doniesienia z Kielc wstrząsnęły ludźmi z całej Polski. Pan Janek latami harował fizycznie dla księdza, jednocześnie mieszkał w skandalicznych warunkach w kościelnej łazience. Mężczyzna zdecydował się pokazać poniżające warunki, w jakich przyszło mu mieszkać. Reakcja przedstawicieli parafii była jedna – wyrzucili mężczyznę na bruk. Czy tak właśnie wygląda „chrześcijańskie miłosierdzie” w praktyce?

Ksiądz z Kielc, który wyrzucił Pana Jana ma się czego wstydzić. Mężczyzna, który od lat pomagał klerowi w pracach na terenie jednej z kieleckich parafii został przez nich wyrzucony na bruk po tym, jak wyznał, w jakich warunkach przyszło mu żyć. Kielczanie są oburzeni i apelują o zbiórkę pieniędzy na mężczyznę, którego jego jedyną winą było opowiedzenie o tym, z jakim koszmarem musi się na co dzień mierzyć.

Pan Janek latami harował na księdza, a ten kazał mu mieszkać w toalecie i właśnie wyrzucił na bruk

O tym, jak bardzo kojarzoną postacią w Kielcach był pan Jan, wiedzieli wszyscy mieszańcy miasta wojewódzkiego. Mężczyzna od lat pomagał księżom nadzorującym jedną z kieleckich parafii w utrzymaniu jej i prowadzeniu prac remontowych oraz administracyjnych, pomagał także w renowacji katedry. W podzięce za swoją wieloletnią służbę, mieszkał w toalecie – w bardzo niehigienicznych i zagrażających zdrowiu warunkach.

– Cała sprawa zaczęła się od wpisu na jednej z kieleckich grup, gdzie opisano skandaliczne warunki, w jakich mieszka pan Jan.

Nazywany kościelnym – choć formalnie tej funkcji nie pełni przy kieleckiej katedrze, od wielu już lat pomagał we wszystkich pracach fizycznych na jej terenie, także w innych parafiach. W zamian za to pozwalano mu mieszkać w kilkumetrowej klitce będącej częścią przykościelnej toalety, bez lodówki, łóżka czy szafy, nie płacąc mu, czasem tylko dając jakieś drobne z tacy na jedzenie…- napisali oburzeni kielczanie, prezentując całą sprawę.

Ksiądz upodlił człowieka?

Pan Jan pokazał poniżające warunki w jakich przyszło mu mieszkać. Zdjęcia jego lokum trafiły do sieci. Według relacji mieszkańców Kielc, zaraz po tym, jak mężczyzna zdecydował się „pochwalić” toaletą, ksiądz wyrzucił go na bruk.

– On tam przepracował tyle lat, za miskę zupy i przykościelną norę (bo mieszkaniem tego nazwać nie można), a gdy sprawa wyszła na jaw – przez przypadek, gdy ktoś chciał mu pomóc i zorganizował zbiórkę, wyrzucić człowieka następnego dnia na bruk? W tej samej katedrze będą za kilka godzin odprawiać mszę. Przekazywać znak pokoju, mówić o miłości, o dobrze, o dzieleniu się nim z innym człowiekiem. – mówią oburzeni sprawą parafianie.

Ksiądz się broni, twierdzi, że płacił

Teraz ksiądz Adam Kędzierski broni się i twierdzi, że sprawa wyglądała inaczej. Mówi prawdę czy kłamie?

– Pan Jan wykazywał się chęcią pomocy przy drobnych pracach przy kościele. Oczywiście otrzymywał od nas za to zapłatę. Podczas zimy, Pan Jan z samego rana pomagał w odśnieżaniu, tak by ludzie przychodzący na poranną mszę mieli przejście.

Pewnego dnia sam do mnie przyszedł i powiedział, że mieszka dość daleko i wolałby właśnie w tym miejscu mieć możliwość przebywania podczas zimy, tak by móc bez problemu odśnieżać. Zgodziłem się. Z czasem okazało się, że Pan Jan zniósł tu swoje rzeczy i na dobre się zadomowił.

Caritas Diecezji Kieleckiej proponował mu pomoc i znalezienie innego lokum, ale Pan Jan odmówił. Myślę, że mocno zżył się z Kościołem, ale nie chciał korzystać z pomocy.

Z dobrego serca nie chcieliśmy go stąd wyganiać, ale wiem, że ten człowiek ma rodzinę, u której mógłby zamieszkać w godziwych warunkach. Jego matka wciąż żyje. Niestety, taka sytuacja jest dla nas bardzo nieprzyjemna.

Chcieliśmy dobrze, ale nie wyszło. Ja sam nie chciałbym, aby Pan Jan mieszkał w tak złych warunkach i w końcu czuje się zmuszony, aby to zakończyć – powiedział ksiądz dla portalu echodnia.eu.

1

.

2

.

3

.

4

.

Share