Kobieta, która miała zająć się jej niespełna roczną córeczką Ritą, zdaniem Pazury, nie powinna pracować z małym dzieckiem

Edyta Pazura opowiedziała o kłopotach z niedoszłą nianią jej dziecka. Kobieta, która miała zająć się jej niespełna roczną córeczką Ritą, zdaniem Pazury, nie powinna pracować z małym dzieckiem. Podobną opinię wyraża pani Monika, która zajmowała się rekrutacją opiekunki. Skontaktowaliśmy się z każdą ze stron. Dlaczego doszło do tej sytuacji? Kto zawinił?

Edyta Pazura aby mieć pewność, że jej dziecko będzie w dobrych rękach, o pomoc w rekrutacji niani zwróciła się do profesjonalnej agencji. Niestety, okazało się, że kobieta, która została polecona celebrytce, pomimo pozytywnych rekomendacji nie jest godna zaufania. Kobieta wynajęta do opieki nad córką Edyty Pazury w ogóle nie przyszła do pracy. Kiedy Pazura zwróciła się do niej z pytaniami i uwagami, otrzymała od niej szokujące odpowiedzi.

Pazura ujawniła treść wiadomości, które dostała od kandydatki na opiekunkę. SMS-y były wulgarne i obraźliwe. Edyta szybko ustaliła, że pani Krystyna, która przedstawiała się także jako Agnieszka, nie jest najlepszą kandydatka na opiekunkę, czego dowodem są chociażby treści, które kobieta publikuje na swoim profilu na Facebooku.

Właścicielka agencji nie wierzyła, jak to zobaczyła

Jak to się stało, że pani Krystyna została polecona przez profesjonalną agencję opiekunek? Skontaktowaliśmy się z w tej sprawie z panią Moniką, która zajmowała się rekrutacją niani dla Edyty Pazury. Okazało się, że zna się z Edytą od pięciu lat i już nie raz rekrutowała dla niej pracowników na różne stanowiska. Celebrytka miała więc do niej duże zaufanie.

– Swoją firmę prowadzę od ośmiu lat. Z Warszawy do mnie trafiają wyłączni klienci z rekomendacji, to nie są osoby z internetu. To są osoby, które są przyjaciółmi moich stałych klientów – zaczęła pani Monika.

– Pani Agnieszka Krystyna, bądź Krystyna Agnieszka, została mi zarekomendowana przez jedną z moich klientek z Warszawy… Zanim zdecydowałam się zarekomendować ją pani Edycie Pazurze, sprawdziłam jej referencje – co zawsze robię bardzo wnikliwie. Rozmawiałam z mamą, która ją zatrudniała. Rozmawiałam także z agencją z Warszawy.

Usłyszałam od nich same superlatywy na jej temat, że współpracowała ona z dwoma rodzinami z ich rekomendacji, że byli bardzo zadowoleni, że jest to osoba godna polecenia, że znają się już jakiś czas i są bardzo zadowoleni. Dodatkowo dostałam także maile z referencjami, które rodziny przesyłali do właścicielki tej agencji. Po tych rekomendacjach zdecydowałam się przedstawić panią Krystynę mojej klientce – argumentuje.

Nasza rozmówczyni potwierdziła jednak, że wszystko, o czym napisała Edyta Pazura na Instagramie, jest prawdą. Przyznała, że w pierwszej chwili, kiedy dowiedziała się, w jaki sposób pani Krystyna potraktowała jej klientkę, nie mogła w to uwierzyć. – We wtorek wieczorem pani Edyta poprosiła mnie o interwencję w sprawie p. Agnieszki. Wysłała mi kopię SMS-a, w którym były wyzwiska skierowane w jej stronę. Moja pierwsza myśl była taka, że to nie ona napisała. Nie wierzyłam, żeby osoba tak wykształcona i tak inteligentna mogła to zrobić – powiedziała pani Monika.

„Czuję się bardzo winna, ale też oszukana”

.

Cała sytuacja bardzo nią wstrząsnęła. Kobieta przyznała, że ma do siebie ogromny żal. – Nie chcę siebie wybielać, ponieważ ja czuję się bardzo winna, że nie sprawdziłam Facebooka pani Agnieszki. Gdybym to zrobiła, zdecydowanie odrzuciłabym ją w procesie rekrutacyjnym. Pani Agnieszka miała mieć spotkanie z moim psychologiem, po dniu próbnym, do którego nie doszło. Gdybym sprawdziła Facebooka, to na 100 proc. bym wiedziała, że są wątpliwości co do jej stabilności emocjonalnej. O to mam do siebie ogromne pretensje – powiedziała wyraźnie przejęta.

Ale pani Monika również czuje się oszukana w tej sytuacji, ponieważ jedna z firm, u której potwierdzała pozytywne rekomendacje feralnej opiekunki, nie powiedziała jej całej prawdy na temat tej kobiety. Teraz pani Monika poczuła się w obowiązku poinformowania innych agencji o tym, czego dowiedziała się na temat pani Krystyny.

– Jestem bardzo wzburzona tą sytuacją, ponieważ Ritce mogło się coś stać. Renoma mojej firmy jest w tym momencie drugoplanowa. Ja musiałam opowiedzieć o tym wszystkim innym agencjom po to, żeby ta kobieta nigdy już nie trafiła do żadnej rodziny – wyznała pani Monika, z trudem powstrzymując się od płaczu.

– Dla mnie to jest zaskakujące, jak ludzie mogą mieć pozytywne wspomnienia z tej współpracy. Jeśli do mnie trafiłaby osoba, o której ja wiem, że jest zalążek takiej wątpliwości, że ta osoba nie do końca była uczciwa w takich interakcjach codziennych z rodzicami, to ja jestem zobowiązana przekazać dalej taką informację. Tutaj chodzi o dzieci, ja sama jestem mamą i nie wyobrażam sobie kogoś takiego rekomendować dalej, a zrobiłam to… nie ma dla mnie usprawiedliwienia – powiedziała rozżalona.

Opiekunka: Poniosło mnie, ale poczułam się upokorzona przez Pazurę

A jak tę sprawę komentuje pani Krystyna, przedstawiająca się także jako Agnieszka? Tego również postanowiliśmy się dowiedzieć.

– SMS-y, które wysłałam do Edyty Pazury, są faktem i niczego się nie wypieram. Choć pani Edyta nie upublicznia wszystkich wiadomości, które dostała ode mnie. Z nich bowiem wyjdzie, że w tej sprawie nie jest taka czysta, jak chce się przedstawiać opinii publicznej. Mnie naprawdę zależało na tej pracy i nigdy nie odwołuję wizyt w ostatniej chwili. Tutaj jednak wydarzyła się sytuacja losowa i musiałam zaopiekować się siostrą mojej mamy, która złamała nogę.

Pani Edyta początkowo zgodziła się, bym przyszła później, ale po kilku godzinach całkowicie zrezygnowała z moich usług. Próbowałam tę sprawę wyjaśnić SMS-ami, ale nie otrzymałam żadnej odpowiedzi. Przyznam, że mnie poniosło. Coś się we mnie skumulowało. Poczułam się jak śmieć. Nie spotykam się bowiem często w życiu z takimi sytuacjami, że mnie ktoś olewa. Niestety, jeśli do tego dochodzi, to na ogół ze strony ludzi prominentnych.

I tak właśnie było w tym wypadku. Dostałam szału. Napisałam rzeczywiście bardzo nieładnie, ale poczułam się przez Pazurę upokorzona. Bardzo żałuję, że zaczęłam odpowiadać na jej SMS-y. Pierwszy może był potrzebny, ale potem już nie. Bardzo zdenerwowało mnie, że Pazura ujawniła mój wizerunek i dane. Oddałam sprawę prawnikowi. Jeżeli tego nie usunie, to sprawa trafi do sądu – powiedziała opiekunka w rozmowie z Faktem. Niania w rozmowie z nami nie prosiła o to, by nie publikować jej nazwiska. Zdecydowaliśmy jednak, by go nie podawać.

Ta sprawa na pewno będzie miała swój dalszy ciąg. Pani Monika, która zarekomendowała Edycie Pazurze usługi pani Krystyny, uważa, że w tej sprawie najważniejsze jest wyciągnięcie odpowiednich wniosków. – Może ta sytuacja sprawi, że będziemy ostrożniejsi, będziemy jeszcze bardziej weryfikować kandydatki. Dla mnie to jest nauka. Na szczęście nikt nie ucierpiał, ale mogło coś się zdarzyć i to jest myśl, która od kilku dni nieustannie mi towarzyszy – podsumowała.

A jakie jest wasze zdanie w tej sprawie? Też macie negatywne doświadczenia z nieuczciwymi nianiami?

.

Share