„Ksiądz palił książki z Harrym Potterem”: Było głośno również poza granicami kraju

Prokuratura odpuściła księdzu Rafałowi Jarosiewiczowi z koszalińskiej Fundacji „SMS z Nieba”, który stał za publicznym spaleniem książek m.in. o Harrym Potterze.

Jak ustaliła Wirtualna Polska, śledztwo w tej sprawie umorzono. O kontrowersyjnej akcji było głośno również poza granicami kraju.

Do zdarzenia doszło 31 marca na terenie przykościelnym w Gdańsku przy ul. Marynarki Polskiej. W akcji palenia książek uczestniczyli księża i ministranci, którzy wrzucali do ogniska m.in. opowieści o Harrym Potterze.

Wśród spalonych rzeczy znalazły się również: saga „Zmierzch” amerykańskiej pisarki Stephenie Meyer, afrykańska maska, obrazy, figurka słonia, a nawet parasolka z Hello Kitty – postacią z japońskich filmów animowanych dla dzieci.

.

O wydarzeniu organizatorzy informowali w mediach społecznościowych. „Jesteśmy posłuszni słowu: posągi ich bogów spalisz, nie będziesz pożądał srebra ani złota, jakie jest na nich, i nie weźmiesz go dla siebie, aby cię to nie uwikłało, gdyż Pan, Bóg twój, się tym brzydzi” – tak uczestnicy akcji opisywali ją na Facebooku.

Akcja wywołała oburzenie wśród internautów. Zwracali oni uwagę, że wśrod palonych przedmiotów jest też religijny symbol hinduizmu (figurka Dharmy), co może być naruszeniem art. 196 Kodeksu karnego (obraza uczuć religijnych).

Z kolei inni przypominali, że najbardziej znane akty palenia książek praktykowane były w III Rzeszy i komunistycznej Rosji.

Ale to Rybnicki Alarm Smogowy zawiadomił prokuraturę. – Podczas spalania takich odpadów wytwarzają się rakotwórcze związki. Nie ma dla nas znaczenia, czy plastiki spala ksiądz czy robotnik na budowie – mówił Zdzisław Kuczma z Rybnickiego Alarmu Smogowego, cytowany przez onet.pl.

Jego zdaniem, zgodnie ze wskazanym w zawiadomieniu artykułem, karze podlega każdy, kto nawet w potencjalny sposób naraził życie lub zdrowia człowieka na niebezpieczeństwo.

Oburzenia całą akcją nie ukrywał również poseł Michał Kamiński. Polityk zgłosił się do MSWiA po wyjaśnienia. Jak z nich wynika, śledczy odpuścili inicjatorom kontrowersyjnego wydarzenia.

– 3 kwietnia policja przekazała zgromadzone w sprawie akta do Prokuratury Rejonowej Gdańsk-Oliwa w celu wszczęcia śledztwa. W dniu 10 kwietnia tamtejsza Prokuratura wydała postanowienie o umorzeniu śledztwa wobec braku znamion czynu zabronionego.

W związku z ww. zdarzeniem został nałożony przez Straż Miejską mandat karny kredytowany – poinformował wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Jarosław Zieliński.

Po tym, jak o sprawie zrobiło się głośno, głos zabrał ks. Rafał Jarosiewicz – szef Fundacji. „Spalenie książek nie miało charakteru prześmiewczego wobec jakiejkolwiek grupy społecznej czy religii, nie było też wymierzone w książki jako takie czy kulturę” – napisał ks. Jarosiewicz. Przyznał, że jeśli jego zachowanie kogoś uraziło, to chce bardzo przeprosić.

Akcję skrytykował jednak rzecznik diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej. Nie spodobała mu się „sama forma palenia książek”.

– Moim zdaniem jest ona dyskusyjna i nieodpowiednia. Nie zrobiłbym czegoś takiego i odradzałabym takich działań. Nie podoba mi się taka forma działalności kapłana i uważam, że jest po prostu nieodpowiednia – powiedział w rozmowie z portalem wpolityce.pl ks. Wojciech Parafianowicz.

Sprawę opisała m.in. brytyjska stacja BBC. W artykule pt. „Księża zaniepokojeni magią spalili książki o Harrym Potterze” poinformowano czytelników, że spalono dzieła uwielbianej na Wyspach J.K. Rowling.

Zacytowano także komentarz jednego z internautów. „Nie spotkałem jeszcze nikogo, kto by gwałcił, mordował i kradł w imieniu Harry’ego Pottera. W imię Biblii, tak” – czytamy na stronach BBC.

Nietypowe rekolekcje z Gdańska opisali także dziennikarze z Czech, Niemiec, Irlandii, Stanów Zjednoczonych, a nawet Malezji.

Depeszę na temat „ogniska” napisali dziennikarze francuskiej AFP, a ta z kolei była często cytowana przez inne zagraniczne media.

.

Share