„Msza pełna łez”: 10-letnia Kristina miała przed sobą całe życie, jednak nie było jej dane go doświadczyć

10-letnia Kristina miała przed sobą całe życie, jednak nie było jej dane go doświadczyć. Śmierć dziewczynki wstrząsnęła nie tylko mieszkańcami jej miejscowości, ale całą Polską. W minioną sobotę odbyła się msza w jej intencji, podczas której, ze strony księdza padły naprawdę mocne słowa.

Kristina zginęła w okropnych okolicznościach i ciężko jest sobie wyobrazić, co musiała przeżywać chwilę przed śmiercią.

Choć do pogrzebu jeszcze nie doszło, rodzina dziewczynki zamówiła mszę, która była w całości poświęcona jej i temu, co się stało. Podczas kazania nikt nie był wstanie powstrzymać łez, w szczególności po tym, co powiedział duchowny.

Msza pełna łez

W minioną sobotę w Mrowinach, w kościele p.w. Matki Bożej Królowej Polski o godzinie 18:00 odbyła się msza w intencji tragicznie zmarłej dziewczynki. W kaplicy zgromadzili się wszyscy jej bliscy i przyjaciele, z którymi Kristina tak chętnie lubiła spędzać czas.

Podczas mszy, sam duchowy – proboszcz Paweł Szajner – nie był wstanie powstrzymać swoich emocji, które z każdym kolejnym słowem nasilały się coraz bardziej.

– To, co w ostatnich dniach wydarzyło się na terenie naszej parafii, dotyka nas wszystkich. Nie chciałbym w tej chwili rozwodzić się na ten temat, bo jest to wszystko zbyt bolesne, a emocje biorą górę – mówi duchowny.

Ksiądz wyznał, że przez tą tragedię zaczęli przychodzić do niego wierni, którzy z niekrytym żalem pytali, gdzie był Bóg, gdy dziewczynka umierała w męczarniach.

– Kiedy w dniu dzisiejszym zostałem zapytany gdzie był Pan Bóg, gdzie był Chrystus, kiedy Kristina umierała, odpowiedziałem z głębi serca, bo tak czuję:

Chrystus wraz z nią umierał. Bo powiedział bardzo jasno: „cokolwiek uczyniliście jednemu z najmniejszych braci moich, mnieście uczynili”. On, umierając wraz z nią, zaprowadził ją do domu Ojca, by miała udział w pełnej radości – tłumaczył.

10-letnia Kristina nie żyje

Przypominamy, że ciało 10-latki zostało znalezione w miniony czwartek około godziny 13:00. Funkcjonariusze od razu stwierdzili udział osób trzecich, co tylko potwierdzały liczne obrażanie, wskazujące również, że dziewczynka zginęła w potwornych męczarniach.

Od razu rozpoczęto poszukiwania sprawcy, jednak do dziś nie udało się go namierzyć i co więcej, na chwilę obecną nie wytypowano nawet potencjalnych morderców. Bez odpowiedzi pozostaje także fakt, czy w zabójstwie brała udział jedna osoba, czy też było ich więcej.

Wszystko wskazuje na to, że śledztwo potrwa znacznie dłużej niż wszyscy – przede wszystkim rodzina zmarłej – by tego oczekiwali.

Share