Na ten emocjonalny wpis zareagowało prawie 6 tys. osób, spośród których sporo podzieliło się swoimi przemyśleniami

Córka Olgi Frycz i Grzegorza Sobieszka kończy właśnie 5 miesięcy. Aktorka, jeszcze przed jej urodzeniem, założyła parentingowe konto na Instagramie, na którym dzieli się tylko sprawami związanymi z dzieckiem. Jej rodzicielskie potyczki śledzi niemal 100 tys. osób, a niektóre wpisy prowokują ich do żywej dyskusji.

Tym razem aktorka zwierzyła się, że już wkrótce mała Helenka będzie spać sama w pokoju we własnym łóżeczku. Twierdzi, że będzie jej trochę smutno i mniej wygodnie, ale „widzi, że z kosza już wyrasta, już się wierci w nocy i szuka przestrzeni”.

Łóżeczko dla dziewczynki zostało już zamówione, a mieszkanie zostanie wkrótce przeorganizowane – Helenka będzie miała pokój w obecnej sypialni, a rodzice będą spać w „dawnym gabinecie Grzesia”. – Ciekawe, czy zaczną się nocne dyskusje, kto będzie wstawał do dziecka? Do tej pory naturalne było, że ja dokarmiałam, bo kosz był po mojej stronie, ale teraz będzie trzeba chyba ustalić jakieś dyżury czy coś, co nie? – pisze aktorka.

Na ten emocjonalny wpis zareagowało prawie 6 tys. osób, spośród których sporo podzieliło się swoimi przemyśleniami i doświadczeniami w kwestii sypialnianego „usamodzielniania” dziecka.

Niektóre z mam uznały, że to „odważna” decyzja. – Moje dzieci wszystkie spały ze mną w łóżku, dopóki dostawały pierś, czyli ponad 2 lata. Dla nas to najwygodniejsza wersja i bardzo przytulańska – napisała jedna z mam. Druga zawtórowała, że „wie, że jest złą matką”, ale jej 3-letni syn śpi wciąż z nią, bo ona „chce zachować cząstkę dzidziusia na jak najdłużej”.

Pojawiły się również komentarze osób, których dzieci od samego początku spały w osobnych sypialniach. Większość w takim wypadku przy łóżeczku malucha kładły elektroniczną nianię. Na początku było to odrobinę stresujące, teraz dostrzegają jednak same plusy tej sytuacji.

Mamy, które szybko „pozbyły się” dzieci z sypialni piszą,że była to świetna decyzja, dzięki której zarówno dzieci, jak i rodzice śpią lepiej. Nie wspominając już o intymności w związku, która – zaburzona po porodzie – została podniesiona o kilka poziomów wyżej.

Zaskakuje fakt, że dyskusja pod postem Olgi Frycz prowadzona była bardzo życzliwie – obyło się bez hejtu, co jest chlubnym wyjątkiem od reguły w rodzicielskich debatach.

Share