„Na wоjnę z Dulkiewicz”: Nie życzą sobie jej obecności w św. Brygidzie

Zwycięstwo Aleksandry Dulkiewicz i dzisiejsza decyzja rady miasta Gdańska o usunięciu pomnika prałata Jankowskiego oraz zmiany ulicy nazwanej na jego cześć nie spodobały się gdańskiej „Solidarności”. Jej wiceszef nie ukrywa, że „S” idzie na wojnę z nową prezydent i politykami opozycji.

Tuż po ogłoszeniu wyników głosowania nad usunięciem pomnika prałata Henryka Jankowskiego z gdańskiej ulicy w siedzibie Rady Miasta pojawił się wiceszef gdańskiej „Solidarności” Karol Guzikiewicz. Zapowiedział, że pomnik zostanie rozebrany w piątek rano przez stoczniowców i zdeponowany w miejscu bezpiecznym. – Ten pomnik dziś zniknie, ale wróci. Ksiądz Jankowski zasługuje bowiem na oczyszczenie – stwierdził.

Przy okazji zapowiedział, że politycy Koalicji Obywatelskiej oraz nowo wybrana prezydent Gdańska nie będą wpuszczeni do kościoła św. Brygidy, gdzie przez lata urzędował ksiądz prałat Jankowski.

– Nie życzymy sobie, aby radni, którzy głosowali o zbezczeszczeniu tego pomnika, symbolu Solidarności, przychodzili na uroczystości do św. Brygidy. Dla radnych PO i Koalicji Obywatelskiej bramy św. Brygidy są zamknięte. Ten zakaz dotyczy głównie pani Dulkiewicz, bo to ona podeptała dziś „Solidarność”. Nowa pani prezydent podzieliła Gdańsk, podzieliła katolików i podzieliła nas wszystkich – powiedział Guzikiewicz.

Na pytanie o to, czy nie szkoda mu dzieci, które padły ofiarą księdza, Guzikiewicz kategorycznie odrzucił takie oskarżenia.

– Niech pan go nie pomawia. Jankowski był dla mnie przyjacielem i autorytetem. Ja tam byłem prawie codziennie jako ministrant i ja takich rzeczy nie widziałem. Inni ministranci też nic mi nie mówili, nie zwierzali się. Przebywałem we wszystkich pokojach prałata, od dolnych do górnych. To są pomówienia – powiedział.

Działacz związkowy przestrzegł również obecne władze miasta i środowiska opozycyjne przed pomysłem stawiania pomnika zamordowanemu Pawłowi Adamowiczowi, który po zmianie władzy w mieście mógłby zostać obalony.

Share