„Nareszcie znalazł na to sposób”: Odzyskał włosy w dwa miesiące. Życie stało się cudowne

Odzyskał włosy w dwa miesiące! Po pięciu latach walki i eksperymentów, nareszcie znalazł na to sposób. Życie stało się cudowne.

Cześć! Chcę podzielić się z wami moją historią pięcioletniej walki o włosy. Zdecydowałem się napisać, ponieważ przekonałem się na własnym doświadczeniu co to takiego ŁYSINA w wieku 27 lat i jak ciężko jest z nią żyć.

Ile nieprzyjemnych drwin przychodzi wysłuchiwać, kiedy w słoneczny dzień, tam gdzie wcześniej rosły włosy, teraz „tańczą” promienie słońca. Doszło nawet do tego, że moja ukochana żona w żartach nazywała mnie lustrem.

.

Ale o wszystkim po kolei…

Łysienie to bardzo podstępna rzecz, szczególnie u mężczyzn. Po pierwsze, jesteśmy bardziej podatni na tę chorobę, niż kobiety: stres, niezdrowe odżywianie, alkohol, wysoki poziom testosteronu. Kiedy na klatce piersiowej i plecach włosy ci przeszkadzają, a głowa zaczyna wyglądać jak kolano.

Po drugie, zauważenie początkowego stadium łysienia u mężczyzn jest trudniejsze, krótkich włosów nie widać na grzebieniu czy też poduszce. W szczególności kiedy są jasne, tak jak u mnie.

Tym bardziej, że w naszym świecie istnieje głupi stereotyp, że lekkie zakola nadają mężczyźnie nieco uroku i męskości. Na czole, możliwe, ale kiedy zauważasz je na głowie w wieku 25 lat – można się przestraszyć, bo przecież co będzie później?

Mówi się, że mężczyznom łatwiej. Niby zawsze można się ostrzyc na zero i zostać prawdziwym macho, jak Bruce Willis, Jason Statham, Vin Diesel i wiele innych.

Ale jestem bardziej niż pewny, że oni stali się tacy nie ze swojej woli. Uczeni dawno udowodnili, że każdy co drugi mężczyzna w naszym zwariowanym świecie łysieje. Taka drwina matki natury.

W wieku około 26 lat zaczęła pojawiać się u mnie „aureola” na głowie. Coraz trudniej było ukrywać moje braki. W garderobie zaczęło pojawiać się coraz więcej czapek, ale pozwólcie, że odkryje przed wami sekret, z nimi wszystko stawało się jeszcze gorsze.

Lekarz później mi wyjaśnił, że latem pod czapką jest bardzo gorąco i pot wgryza się w już i tak słabe cebulki włosów. Tak jak u wojskowych pod nakryciami głowy.

.

Łysina mnie zjadała i psuła moje życie…

Podzielę się trochę moimi przeżyciami wewnętrznymi. Nie patrząc na moją obojętność co do bujnej czupryny, która była pod publikę, głęboko w duszy było mi bardzo ciężko. Pojawił się u mnie kompleks nieatrakcyjności.

Spędzałem coraz mniej czasu z przyjaciółmi. Przecież każdy ich żart, bardzo głęboko mnie ranił. Zacząłem wstydzić się dziewczyn, do tej pory się dziwię, jak pokochała mnie moja żona.

Zaczęły się problemy w pracy. Przecież, kiedy nie wierzysz w siebie, twoja łysina krzyczy do wszystkich „POPATRZCIE, JESTEM NIEATRAKCYJNY!”, ciężko zdobywać szczyty kariery. Możliwe, że to nie istotne w wieku 70 lat, ale nie w wieku 27.

Do trzydziestki włosów zostało mi niewiele. Nie, nie wszędzie. Jak na złość na potylicy i skroniach problemów z rośnięciem nie było wcale. Ale na czubku głowy…

.

Czego ja tylko nie próbowałem…

Kiedy zrozumiałem, że same włosy już nie odrosną, natychmiast postanowiłem chociaż zatrzymać proces ich wypadania.

Zacząłem od wszystkich domowych metod: robiłem maski z gorczycy, cebulowy wywar z łopianem, myłem głowę nalewką z kory dębu. Nic NIE POMAGAŁO. Nawet wydawało się, że włosów jest jeszcze mniej. Do tego skóra głowy cały czas swędziała po takich procedurach.

Środki kosmetyczne: przez pięć lat używałem kilka dziesiątek różnych szamponów. Wcierałem je we włosy do zaczerwienienia, przez godzinę chodziłem z namydloną głową. Robiłem masaże. Wkłuwałem specjalne środki – bardzo bolesne. – I znowu NIC!

Lekarstwa: lekarz trycholog przepisał mi całą receptę różnych tabletek dla oczyszczenia wątroby, żołądka i wszystkich organów wewnętrznych. Robił nawet hemodializę dla oczyszczenia krwi. – Rezultat – byłem zdrowszy, ale na uratowanie włosów NIE PODZIAŁAŁO.

Dieta: zrezygnowałem ze wszystkiego co szkodzi. Nie jem tłustego, słonego i słodkiego, nie spożywam alkoholu, rzuciłem palenie. – Straciłem w życiu ostatnie radości, a WŁOSY NIE ODRASTAŁY.

REZULTATY: Czapka i specjalny tonik dla włosów, który matowi łysinę i zostawia efekt włosków zostały moimi niezastąpionymi bohaterami.

.

Pomoc nadeszła przez przypadek…

Na moje 30 urodziny, przyszło dużo przyjaciół i krewnych. Wszyscy mi gratulowali, nikt nawet nie pomyślał, żeby odpuścić sobie żarty. A pod koniec wieczoru wśród prezentów znalazłem nie wielki pakunek z napisem: Spróbuj, i tak Ci wszystko jedno, nie masz już czego stracić.

Na początku zezłościłem się i zawinąłem prezent z powrotem. Po 2 tygodniach przez przypadek znowu się na niego natknąłem. Ponieważ uraza już przeszła, postanowiłem mimo żartów spróbować. Okazało się, że to spray na wypadanie włosów. Dokładnie przeczytałem ulotkę, przez długie lata nauczyłem się to robić, żeby nie pogorszyć sprawy.

Umyłem głowę i na czyste włosy naniosłem spray. Wygodne opakowanie, bez zbędnych utrudnień. Po jakimś czasie poczułem lekkie szczypanie. Nie było to nic nieprzyjemnego, w porównaniu z wcześniejszym kłuciem skóry głowy. Już po dwóch dniach zauważyłem, że włosy przestały się przetłuszczać pod koniec dnia. Po tygodniu zauważyłem, że skóra na głowie stała się bardziej sprężysta, czasami wydawało się nawet, że poskrzypuje.

Po dwóch tygodniach używania tego preparatu zauważyłem pierwszy rezultat: włosy wypadały coraz mniej. Kiedy flakonik był już pusty, pierwszy raz od dawna zdenerwowałem się. Natychmiast zamówiłem sobie jeszcze dwa.

Ale nawet wtedy nie miałem wielkich nadziei na cud. Właściwie, wiele ludzi może zapytać, dlaczego nie podałem nazwy sprayu? Robię to celowo, nie chcę robić reklamy. Ten środek i beze mnie ostatnimi czasy stał się znany i popularny.

Wstrzymując oddech, używałem sprayu przez dwa miesiące. I nastał ten dzień, który zapamiętam na całe życie. Zaczęła znikać u mnie łysina. Nie prędko, bo tak się nie dzieje. Wszystko działo się stopniowo.

Z każdym tygodniem zacząłem zauważać, że włosów jest coraz więcej. I właśnie minął piąty miesiąc mojego nowego życia. Nie mam fryzury jak Bob Marley, ale już też nie jak książę William.

Nie chcę się chwalić, ale kiedy włosy zaczęły mi odrastać, życie nabrało nowych barw. Udało mi się też zdobyć nową posadę. Na koniec wyrzuciłem wszystkie swoje czapki. A z żoną przechodzimy drugi miesiąc miodowy. Więc nie poddawajcie się, włosy to nie zęby, naprawdę odrastają!

.

Share