„NIK miażdży Zalewską”: Ujawniono błędy, które stały się początkiem „katastrofy edukacji”

Po trudnym okresie strajku nauczycieli, po testach do szkół średnich, w trakcie matur, w czasie, gdy zaczyna się wystawianie ocen rocznych – słowem, kiedy stres uczniów i rodziców się osiąga apogeum – NIK wbija szpilę minister Zalewskiej.

W miażdżącym raporcie ujawnia, że finansowa i organizacyjna masakra wynikająca z reformy edukacji, której cenę płacą dzieci, jest winą opieszałości MEN.

Raport opublikowany przez NIK pozbawia złudzeń – gdyby przypadkiem komukolwiek wydawało się, że gromy lecące na MEN m.in. ze strony nauczycieli to zwykła nagonka.

Najwyższa Izba Kontroli wyraźnie stwierdza, że zmiany w systemie edukacji zostały nierzetelnie przeprowadzone i wdrożone, a „minister nie dokonał rzetelnych analiz finansowych i organizacyjnych skutków reformy”. Ten dokument to lista niewybaczalnych błędów Zalewskiej.

Reforma w 9 miesięcy

Reforma Zalewskiej „to najgruntowniejsza i najszybciej przeprowadzona zmiana w historii polskiego szkolnictwa, od czasu wprowadzenia gimnazjów w 1999 r. Od przyjęcia zmian w Prawie oświatowym w grudniu 2016 r., do wprowadzenia reformy 1 września 2017 r. minęło niecałe dziewięć miesięcy” – czytamy w raporcie.

W tym czasie polskie szkolnictwo przeszło gruntowny remont: „zmieniły się niemal wszystkie elementy systemu szkolnictwa, począwszy od struktury szkół przez podstawy programowe i nowe podręczniki, a skończywszy na konieczności dostosowania budynków placówek i ich wyposażenia”.

I tu dowiadujemy się, że zanim MEN doprowadził do rewolucji, nie dysponował „pełnymi i rzetelnymi informacjami na temat kosztów reformy. Minister przewidywał, że reforma będzie sfinansowana z części oświatowej subwencji ogólnej oraz oszczędności samorządów.

W latach 2014 – 2017 wydatki organów prowadzących zadania oświatowe wzrosły o ponad 12 proc. przy wzroście subwencji tylko o 6 proc.

Dodatkowo minister błędnie założył, że reforma przyniesie samorządom oszczędności z tytułu dowożenia dzieci – w latach 2017-2018 miało to być 82 mln zł, podczas gdy wydatki te wzrosły o ponad 67 mln zł” – czytamy w raporcie.

Zmiany na gorsze

NIK krytycznie ocenia nową podstawę programową: „Już teraz cześć dyrektorów szkół wskazuje na potrzebę ich zmiany, bo nie są one dostosowane do możliwości uczniów” – piszą autorzy raportu.

Co więcej, NIK wyraźnie stwierdza, że reforma Zalewskiej przyczyniła się do pogorszenia warunków nauczania w części szkół. Chodzi o warunki lokalowe, czy wyposażenie sal w pomoce dydaktyczne.

W raporcie NIK uwzględniono też „bolączki” powszednie uczniów i rodziców. M.in. niesprawiedliwy system ocen: ” w polskich szkołach nie ma spójnego i porównywalnego pomiędzy szkołami systemu oceniania uczniów.

Przykładowo za opanowanie 50 proc. wymaganego materiału uczniowie mogli otrzymać w różnych szkołach ocenę dopuszczającą, dostateczną lub dobrą” – piszą autorzy raportu.

Tymczasem wiadomo, że oceny muszą być równe, by konkurs świadectw przy rekrutacji miał jakikolwiek sens.

Zatajone fakty podwójnym roczniku

W dokumencie zwrócono również uwagę na kwestię podwójnego rocznika. Mimo że minister zapewniała, że dla wszystkich absolwentów podstawówek i gimnazjów jest miejsce, niekiedy zasłaniając się nawet wyliczeniami i danymi, NIK obnaża prawdę:

„Tymczasem Minister nie przeprowadził rzetelnych i kompleksowych analiz dotyczących możliwości przyjęcia do szkół ponadpodstawowych i ponadgimnazjalnych absolwentów VIII klas szkół podstawowych oraz III klas wygaszanych gimnazjów.

Dane, które Minister analizował, były niepełne i ograniczyły się do dostępności sal z 13 proc. szkół – wzięto pod uwagę tylko samodzielne licea ogólnokształcące.

Pominięto pozostałe szkoły, tj. technika i szkoły branżowe I stopnia, jak również szkoły funkcjonujące w zespołach”.

Informacje te można jednoznacznie interpretować jako zatajenie prawdy. Kto mówi o ogóle po przeanalizowanie raptem 13 proc. całości?!

„Od września br. naukę w nich ma rozpocząć ponad 705 tys. uczniów, czyli dodatkowo prawie 370 tys. absolwentów VIII klas szkół podstawowych” – raportuje NIK.

Konsekwencje organizacyjne muszą ponieść powiaty i dyrektorzy placówek. W dalszej kolejności – dzieci i nauczyciele.

NIK apeluje o zmiany. Czy te miażdżące wnioski, które już dziś nie są jedynie głosem nauczycieli, uczniów oraz rodziców, a oficjalnym stanowiskiem NIK, mają szanse dotrzeć do urzędników i wywołać zmiany na lepsze?

Po doświadczeniach z raportem NIK o maturze z matematyki nadzieje są nikłe. Jednak pamiętajmy – strajk się jeszcze nie skończył!

.

Share