„Okazuje się, że sprawy nie ma”: Co stało się na jednej z łódzkich ulic

Wstrząsający wpis studentki z Łodzi. Młoda dziewczyna została pobita, a tylko pojawienie się przechodniów uchroniło ją od gwałtu. Skandaliczna jest jednak – według jej opisu – reakcja policji, która zignorowała to, co stało się na jednej z łódzkich ulic.

Studentka na Facebooku opisała to, co stało się około 5:30, gdy wracała do akademika z uczelnianej relacji z gali Oscarów. Podszedł do niej mężczyzna i wyzywając ją, zaczął ją szarpać. Próbował ją także zgwałcić.

Dziewczynie nie pomogła próba ucieczki. Gdy wybiegła na jezdnię przed nadjeżdżający samochód, ten się nie zatrzymał. Napastnik dogonił ją i zaczął okładać pięściami po twarzy, kopał ją w głowę i groził śmiercią. Uciekł tylko dlatego, że na ulicy pojawili się przechodnie.

Pobita dziewczyna sama zadzwoniła na policję, która przyjechała po 25 minutach. Jak relacjonuje ofiara, policjanci nie chcieli nawet wysiąść z samochodu, kazali jej wsiąść i zapytali jedynie, czy znała napastnika. Nie udzielili jej pomocy, ani nie wezwali karetki. Zamiast tego wraz z nią pojechali szukać sprawcy.

„Wyobraź sobie, że jesteś kobietą i widzisz kobietę w takim stanie jak ja na zdjęciu powyżej, która przez łzy mówi Ci, że przed chwilą nieznany mężczyzna ją pobił i że walił ją po głowie i mówił, że jak będzie krzyczeć to ją zabije.

Jak zareagujesz? Bo Pani Policjantka przez radio informowała, że dziewczyna czuje się dobrze (mimo, że wrzeszczałam żeby mi pomogli), a Pan Policjant krzyczał na mnie, że zamiast robić sceny to może lepiej bym się wychyliła przez okno i wyglądała za sprawcą” – opisuje poszkodowana.

Wyobraź sobie, że jesteś kobietą i widzisz kobietę w takim stanie jak ja na zdjęciu powyżej, która przez łzy mówi Ci, że…

Gepostet von Aleksandra Szulejko am Montag, 25. Februar 2019

Dopiero później, Aleksandra została „odstawiona” na miejsce zdarzenia, gdzie czekała karetka.

„Pan w karetce na miejscu wyjaśnił mi, że to moja wina bo miałam słuchawki w uszach. Nadal w mokrych od uryny ubraniach, przewieziono mnie do szpitala, a tam dopiero po kilku razach upominania się dano mi jakieś jednorazowe ubrania. Lekarz stwierdził, że brak objawów neurologicznych obliguje mój wypis” – pisze poszkodowana.

Następnie zaczął się szereg przesłuchań, po których zdarzenie zakwalifikowano jako wykroczenie. Policjanci poinformowali ją też, że musi samodzielnie złożyć zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Tylko dzięki determinacji dziewczyny, sprawca będzie jednak ścigany.

Swoją historię opisała w mediach społecznościowych po to, aby przestrzec inne kobiety oraz zwiększyć świadomość służb o podobnych zdarzeniach.

Share