Pan Mariusz w tym czasie miał włączoną kamerę. Na filmie drapieżnika dobrze nie widać, ale słychać jak dramatyczne były to chwile

– O jej! K…mać! – podleśniczy wrzasnął i przeżył. Jego krzyk spłoszył niedźwiedzia, który był – dosłownie – dwa kroki od człowieka. Pan Mariusz w tym czasie miał włączoną kamerę. Na filmie drapieżnika dobrze nie widać, ale słychać jak dramatyczne były to chwile. Misie wybudziły się już w Bieszczadach. Wybierając się na górskie szlaki, trzeba mieć oczy dookoła głowy!

Do bliskiego spotkania z niedźwiedziem doszło na terenie Leśnictwa Sokoliki na Podkarpaciu. Podleśniczy wybrał się na spacer po lesie i nagrywał wędrówkę kamerą. Zwrócił uwagę na świeże ślady wielu zwierząt pozostawione na śniegu. I nagle się zaczęło. Zza drzew z rykiem prosto na niego ruszył niedźwiedź. Mężczyzna wrzasną i zaczął uciekać. Na szczęście miś także zrobił odwrót i pobiegł w inną stronę.

.

– Nie śmiejcie się z moich wrzasków. Nie było żartów. Podbiegł na dwa i pół metra – napisał autor na końcu filmiku, zamieszczonego na You Tube.

W Bieszczadach niedźwiedzie już na dobre wybudziły się z zimowego letargu. W miejscach, gdzie jest ich dużo, umieszczane są tablice z ostrzeżeniami.

.

– Martwi nas, że niedźwiedziom nie przeszkadza bliskość człowieka, jego zapach. To bardzo niedobry sygnał, bo stąd tylko krok do tzw. bliskich spotkań – mówią pracownicy Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie. Radzą, że jeżeli wchodzimy w młodnik, nawet na szlaku turystycznym, należy zachowywać się w miarę głośnio. W naturalnym odruchu miś rzuci się do ucieczki.

– Natomiast jeżeli jakiekolwiek dzikie zwierzę pozwala nam blisko podejść, powinniśmy się zastanowić co robimy, bo to oznacza, że może być oswojone lub chore – uczulają leśnicy.

Apelują do turystów, aby nie zostawiali odpadków np. w miejscach odpoczynku czy na parkingach. Ostatnio drapieżniki są często spotykane właśnie, gdy buszują w koszach na śmieci.

Share