„PiS spełni obietnicę?”: W budżecie nie mają nawet pół złamanego grosza

Emerytura stała się jednym z najważniejszych tematów podczas konwencji PiS. Jak się okazało, partia sprawnie udzielała odpowiedzi, dotyczących działań na sferze świadczeń socjalnych. Niektórzy pytają, czy znajdą się pieniądze w budżecie, które pokryją hojność rządu.

Emerytura wielu seniorów w naszym kraju nie pozwala na godne życie. Emeryci często nie są w stanie samodzielnie się utrzymać bez odejmowania dodatkowej pracy lub pomocy ze strony rodziny.

Nie ulega wątpliwości, że nie tak powinny wyglądać realia emeryta. Podczas sobotniej konwencji PiS zapowiedział swoje pierwsze propozycje wyborcze, a wśród nich dodatek dla seniorów. Jednak czy partia faktycznie może spełnić tę obietnicę?

Emerytura: PiS spełni obietnicę?

Konwencja obecnej partii rządzącej wywołała niemałe poruszenie. Nie ma się czemu dziwić, ponieważ obietnice złożone przez PiS bez wątpienia robią wrażenie. 500 plus na pierwsze dziecko i 13-nastka dla emerytów to tylko początek. Jednak już teraz pojawiły się liczne problemy odnośnie do tych ogłoszeń.

Wiele osób zastanawia się nad tym, skąd partia Jarosława Kaczyńskiego chce wziąć pieniądze na spełnienie swoich wyborczych obietnic. Dodatek 500 plus na każde dziecko już raz był zapowiedziany, a miało to miejsce podczas wyborów w 2015 roku. Już wtedy okazało się, że potrzebne są zaostrzenia w postaci progu dochodowego.

Co więcej, PiS zapowiedział 13-nastki dla emerytów w wysokości 1100 złotych, ale oczywiście jest to kwota brutto. Mimo wszystko oba te projekty wymagają gigantycznego nakładu finansowego, którego według wielu osób Polska zwyczajnie nie posiada. Warto wspomnieć również, że budżet na rok 2019 został już zatwierdzony, a w ustawie nie ma ani słowa zarówno o jednym, jak i drugim projekcie.

Wedle wyliczeń, aby spełnić obietnice PiS, potrzebne jest około 40 miliardów złotych. Beata Mazurek już dzień po konwencji przyznała, że nie ma pewności, czy faktycznie pojawi się obiecane dodatkowe świadczenie dla emerytów, a wszystko będzie zależało od funduszów państwa. Jednak Mateusz Morawiecki zdaje się mieć odmienne zdanie na ten temat.

– Mogą mówić nam: „skąd weźmiecie na to pieniądze, jak na to zarobicie?”. Wiemy, jak ten nasz wielki program, 30-40 miliardowy w skali roku oczywiście, sfinansować. Poprzez dalszą walkę o jak najlepszy system podatkowy, ale również rozwój gospodarczy, poprzez zmniejszenie biurokracji, zmniejszenie kosztów administracji – mówił premier.

Pojawiły się również nieoficjalne stwierdzenia o nowelizacji odnośnie do budżetu na aktualny rok. Wciąż jednak wielu osobom ciężko uwierzyć, że PiS nagle z rękawa wyciągnie 40 miliardów. W obliczu takich stwierdzeń wiele osób poczuło się wręcz oszukanych przez ugrupowanie Jarosława Kaczyńskiego.

– Kłamczyński. Kłamczywiecki i Kłamszydło … za długo nie nakłamali!? Tylko jeden dzień? Totalne porąbanie w tym nierządnym rządzie! Może sprzedadzą SREBRNĄ dla ratowania budżetu. Zbożny cel i … problemy z zięciem kuzyna z głowy – pisze jeden z internautów.

Podobne treści masowo pojawiają się w mediach, komentując działania rządu.

.

Share