„Polacy masowo tracą przytomność, jedna osoba przestała istnieć z gorąca”: eksperci przewidują pogorszenie sytuacji, będą problemy z wodą pitną

Nie żyje student Wojskowej Akademii Technicznej. W trakcie zajęć wychowania fizycznego 23-letni podchorąży stracił przytomność i nie był w stanie się wybudzić.

Został natychmiast przewieziony do szpitala, tam jednak nie udało się go uratować. Jego śmierć jest winą upałów, ale także uczelni, która kazała podejmować wzmożoną aktywność fizyczną w tak niekomfortowych warunkach.

Nie żyje student, a trójka jego kolegów zasłabła. W trakcie zajęć biegowych na Wojskowej Akademii Technicznej doszło do wielkiej tragedii, która odebrała życie 23-letniemu wojskowemu. Uniwersytet zasłania się tym, że biegi zostały przeprowadzone w godzinach porannych, aby nie szarpać zdrowia uczących się wojskowych. Pozostaje jednak pytanie, czy 10-kilometrowe biegi powinny się w ogóle odbywać, zważając na tak drastyczną pogodę?

Nie żyje student WAT. Uczelnia pogrążona w żałobie

Wczorajsze zajęcia sportowe, które są stałym elementem szkolenia żołnierzy, skończyły się tragicznie. W trakcie przeprowadzenia ćwiczeń ofiarami upałów zostało czterech studentów uczących się w placówce. Trójka z nich zasłabła, a jeden po stracie przytomności nie był w stanie wybudzić się ze śpiączki. Zmarł w szpitalu, co spotkało się z natychmiastowym odzewem ze strony prokuratury, która traktuje sprawę priorytetowo.

Nieracjonalną decyzją było przeprowadzenie biegów na taki dystans w 35 stopniowe upały. Co prawda władze uczelni zasłaniają się twierdzeniem, że do obowiązkowych ćwiczeń doszło w trakcie godzin porannych, ale samo to, że aż cztery osoby zostały ofiarami decyzji o przeprowadzeniu zajęć, jest co najmniej oburzające.

Śmierć wzbudza kontrowersje

Władze WAT muszą także tłumaczyć się z innych okoliczności. Według zarządu uniwersytetu, funkcjonariusze medyczni na terenie placówki edukacyjnej pojawili się od razu, kiedy znaleziono nieprzytomnego mężczyznę.

Zupełnie innego zdania są świadkowie, którzy twierdzą, że wojskowy został przyjęty do Oddziału Intensywnej Opieki Medycznej Szpitala Wolskiego dopiero po godzinie 17, a więc wiele godzin po wypadku. Ta rozbieżność, jak też ustalenie działań uczelni, będą priorytetem dla warszawskich śledczych

Śmierć studenta III roku jest wielką tragedią dla całego środowiska uniwersyteckiego w Polsce. Wojskowy był bardzo lubiany i uchodził za wzór zdrowia wśród kandydatów na stanowiska wojskowe. Niestety, ten jeden bieg przekreślił całe jego życie.

Upał od wielu dni daje się we znaki. Mamy jednak dużo poważniejszy problem. W Polsce zaczyna brakować wody pitnej.

Upał jest skutkiem zmian klimatu, z roku na rok coraz dłużej u nas panuje. Jak przekonuje dr hab. inż. Zbigniew Karaczun ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego oraz Koalicji Klimatycznej, czekają nas dużo gorsze konsekwencje.

— Braki w dostawie wody pitnej będą zdarzać się częściej, to będzie jeden z najbardziej widocznych skutków zmiany klimatu — twierdzi Karaczun.

Polska w niekorzystnym położeniu

Mogłoby się wydawać, że położenie naszego kraju w umiarkowanych szerokościach geograficznych gwarantuje ogromne zasoby wody zdatnej do picia. Nic bardziej mylnego. Potencjał zasobów wodnych mamy zbliżony do Egiptu.

— Statystycznie na mieszkańca Europy przypada 4600 m3 wody na rok, a na mieszkańca Polski tylko 1600 m3 na rok. Jesteśmy na progu zapotrzebowania na wodę, grubo poniżej średniej unijnej. Największy problem jest jednak w tym, co my z tą wodą robimy.

Nie dość, że mamy jej mało, to w dodatku o nią nie dbamy, nie oszczędzamy jej, a nasza infrastruktura, która powinna chronić nasze wody pod względem ilościowym – niedomaga — przedstawia szokujące fakty specjalista.

Do dużych zaniedbań doszło w poprzednim ustroju. Prowadzono wtedy melioracje osuszające, pozbywając się bagien, mokradeł i stawów śródpolnych, w których zwykle magazynowana jest woda. W kolejnych latach spychano problem na bok, nie naprawiano szkód wyrządzonych po II wojnie światowej. Nikt nie spodziewał się, że średnia roczna temperatura będzie rosła tak szybko i wody może po prostu zabraknąć.

Największy problem jest w województwie łódzkim, ponieważ kopalnie odkrywkowe węgla brunatnego niszczą ogromne powierzchnie naturalnej roślinności oraz naruszają warstwy wodonośne. Widać to chociażby nad jeziorem Wilczyńskim, którego brzeg cofnął się już o 6 metrów czy nad Notecią, która powoli zanika.

Najbliższa przyszłość w ciemnych barwach

— Braki wody, także dla nas, konsumentów będą zdarzać się częściej, to będzie jeden z najbardziej widocznych skutków zmiany klimatu. […] Brak wody zagrozi też gospodarce, między innymi dlatego, że prąd produkujemy głównie spalając węgiel.

Elektrownie węglowe to osobny temat, bo w większości chłodzone są wodą z rzek. Ponieważ jest coraz cieplej, rośnie zapotrzebowanie na energię elektryczną. Klimatyzacja potrzebuje bowiem bardzo wiele energii. Dlatego elektrownie powinny w lecie pracować na pełną moc.

Jeśli jednak jest susza, to nie jest to możliwe, bo w rzekach brakuje wody do chłodzenia! — przedstawia wizję najbliższej przyszłości dr hab. inż. Zbigniew Karaczun.

Deficyt wody pojawił się już w Skierniewicach, jednak zagrożonych jest wiele miast, które również czerpią wodę pitną z zasobów podziemnych. Aby zapobiec tak dramatycznym sytuacjom, konieczne są zmiany w postrzeganiu i planowaniu zagospodarowania przestrzennego.

Obecnie pojawiają się tak absurdalne pomysły, jak betonowanie rzek i tworzenie autostrad rzecznych. Spowodowałoby to niezwykle szybki odpływ wód powierzchniowych z terenu kraju do morza.

Nie możemy sobie pozwolić na tak bezmyślną gospodarkę wodną, ponieważ zasoby, które mamy, szybko się skończą.

Źródło: pikio.pl

Share