Polskie góry tam mieszkają ludzie z całego świata

.

Bhrugu Aranya – miejsce na Ziemi, gdzie społeczność żyje tak, jak niegdyś ludzie na wsiach: w dużej rodzinie, blisko natury, daleko od cywilizacji. Palą ajurwedyjski ogień agnihotra, medytują, uprawiają zioła. Nie trzeba do nich jechać aż do Tybetu, tylko w… Beskid Makowski.

Mieszkańcy wioski żyją powoli, z dala od wielkomiejskiego stresu, dosyć skromnie, bez pędu do posiadania, sławy.

Niektórzy utrzymują się ze swojej muzyki, wytwarzają biżuterię.

Barry jest psychologiem i dojeżdża parę dni w tygodniu do Krakowa, ktoś inny sprzedaje ekologiczne warzywa, a para Australijczyków sprowadziła z Toporzyska przedwojenny dom z bali.

Ale kiedy nadchodzi zima, Australijczycy wracają do siebie, na antypody.

W Bhrugu Aranya każda rodzina jest właścicielem swojego kawałka ziemi, każda ma własny dom, jednak to właśnie wokół chałupy Parvati i Jarka toczy się życie wioski.

Ich kuchnia jest pełna rozmów, śmiechu, zapachów.

A w niedzielę, kiedy pogoda sprzyja, każdy przynosi swój talerz i w starym sadzie, przy długim stole wszyscy siadają do uczty.

W ich chacie widać ślady ręki Parvati. To ona malowała witrażyki, mandale i anioły, to ona przemieniła biedne góralskie gospodarstwo w ekowioskę.

Żródło dobrewiadomości

Share