„Proponował życie jak w bajce…”: Wyjechała do Pakistanu – dostała piekło na ziemi

30-letnia Lara Hall z Australii poznała Sajjada z Pakistanu przez internet. Był szarmancki, obsypywał ją komplementami, .

Mówił o małżeństwie i o wszystkim co chciała usłyszeć. Zamiast tego dostała piekło na ziemi.

Przypadek Lary jest o tyle niezwykły, że jest dobrze wykształconą, piękną kobietą, która skończyła prawo na prestiżowym Uniwersytecie. Lara nawiązała znajomość z pakistańską kobietą o imieniu Rhianna.

Chciała jej pomóc, uczyła ją angielskiego. Poznała jej rodzinę, z którą mieszkała i dalszą, z która kontaktowała się przez internet.

Sajjad nie był więc zupełnie przypadkowym mężczyzną. Był daleką rodziną jej przyjaciółki Rhianny. Lara była u Rhianny podczas jej rozmowy z rodziną w Pakistanie, wśród nich był Sajjad.

Tak go poznała, ale jej dalsze kontakty z nim były już bezpośrednie. Ich romans online trwał kilka lat. Sajjad deklarował, że także jest prawnikiem, miał mieć pięć domów i właśnie miał kupować kolejny, który chciał by był ich wspólnym domem. Chciał pokazać go Larze, chciał by to ona go urządziła, by została jego żoną.

.

„Sajjad wszedł w moje życie, kiedy byłam całkowicie bezbronna. Obiecał wspaniałe, niesamowite i szczęśliwe życie, jeśli kiedykolwiek będę chciała się na nie zdecydować.

Powiedział, że ma pięć domów i pokazał umowę na zakup kolejnego, o którym powiedział, że może być mój i że mogę go udekorować, tak jak będę chciała – nawet przysłał mi zdjęcia domu.”

„Pamiętam, że pytałam go, czy kiedykolwiek mnie okłamał, a on odpowiedział „nie” – był bardzo atrakcyjny i uwodzicielski.

Omamił mnie obietnicą tego niesamowitego życia z nim. Moje życie w Sydney było tak beznadziejne w tym czasie, więc pomyślałam, że mogłabym spróbować coś zmienić.

Wydawało mi się, że to normalny człowiek jak każdy, przecież znałam jego rodzinę, a jego krewna jest moją dobrą koleżanką.”

Sajjad był w kontakcie także z siostrą Lary, Amy, która także go polubiła i cieszyła się szczęściem siostry.

.

Korespondował nawet z babcią Lary, zapewniał, że jej wnuczka będzie z nim szczęśliwa i bezpieczna.

Był bardzo współczujący, empatyczny, zawsze chętny do słuchania, dający wspaniałe obietnice – jak przyjaciel, osoba godna zaufania.

Na początku 2018 roku nadarzyła się okazja poznania Sajjada. Zaprosił Larę na ślub swojego brata. Lara postanowiła sprawdzić czy ich internetowy romans ma szanse w realnym życiu.

23 kwietnia 2018 roku Lara poleciała do Lahore.

.

Dom, do którego trafiła nie miał nic wspólnego z tymi, które widziała na zdjęciach. Był biedny i brudny. W pięciu sypialniach mieszkało 20 osób. Ale Sajjad zapewniał, że to z powodu wesela i gości, których trzeba było rozlokować.

Był miły i Lara wciąż mu wierzyła.

Ale wesele się skończyło i zrozumiała szybko po co ją tam ściągnął. Przedstawienie się skończyło, a ona miała być jego niewolnicą. Kiedy zaprotestowała stał się bezceremonialnie brutalny. Zgwałcił ją, więził, bił, dręczył i głodził.

Wszystkie uczucia umarły. Potem zaczął się mój koszmar. Sajjad zgwałcił mnie, a jego brat usiłował mnie zgwałcić przy wielu okazjach. Byłam przetrzymywana siłą. Nie mogłam się kąpać, gdy miałam okres i nie mogłam używać podpasek. Musiałam swobodnie krwawić, byłam głodzona przez długi czas.

Miał plan zmuszenia jej do przejścia na Islam i ślubu. Ale ona odmawiała. Usiłował więc złamać ją przemocą fizyczną i psychiczną.

„Po kąpieli miałam zawsze pokazywać mu się, sprawdzał czy jestem dobrze umyta. Gdy raz miałam resztki szamponu na włosach po wyjściu z wanny, złapał mnie za głowę, uderzył o szafkę i powiedział, że jestem idiotką.

Kiedyś musiałam leżeć godzinami w łóżku z otwartymi nogami i czekać na niego, gdy tylko będzie mieć na mnie ochotę. Przybyłam do Pakistanu po to, aby zostać więźniem…”

.

Kiedy minęło 30 dni od przyjazdu Lary do Pakistanu wygasła jej wiza, a Sajjad wciąż ją więził. Powiedział jej, że załatwi przedłużenie wizy, ale ona nie może wychodzić, bo zostanie aresztowana. Lara jednak czuła, że to jej ostatnia szansa na ratunek.

Udało jej się dotrzeć do konsulatu australijskiego, gdzie była pewna, że uzyska pomoc. Tymczasem spotkała się z obojętną postawą urzędników, którzy kazali jej zgłosić sprawę na policję, a sami nie zrobili nic by jej pomóc.

Lara czuła, że ona bez wizy, przeciwko miejscowemu mężczyźnie, niewiele zdziała na policji.

Deską ratunku okazał się dr Kaiser Rafiq, dyrektor elitarnego klubu AFOHS, prestiżowego klubu wojskowych, dyplomatów i biznesmenów.

Pomógł Larze, ale nie szczędził jej słów krytyki:

„Byłem rozczarowany i zaniepokojony przybyciem młodej, wykształconej i inteligentnej kobiety do zupełnie obcego kraju i ludzi, których znała tylko przez Internet.

Młodzież musi nauczyć się, że internet nie jest bezpiecznym miejscem i nie wolno nam wierzyć fantazjom, które ktoś nam rysuje w sieci.”

Rafiq pomógł Larze znaleźć schronienie, po dwóch tygodniach przewiózł ją do Islamabadu, gdzie udała się do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych.

Było to ryzykowne posunięcie. Groziło jej więzienie za przedłużenie pobytu bez wizy. Lara bała się, że zostanie zatrzymana, ale na szczęście skończyło się grzywną i nakazem opuszczenia Pakistanu. Tyle, że Lara nie miała pieniędzy na samolot.

.

Lara ponownie zwróciła się do ambasady swojego kraju, ale spotkała się tylko z biurokracją, która nie zapewniała realnej pomocy.

Udała się więc po pomoc do Brytyjsko-Pakistańskiego Stowarzyszenia Chrześcijańskiego (bpca), które jako jedyne zareagowało natychmiast.

Zorganizowało pomoc zakładając na rzecz Lary stronę w GoFundMe, dzięki której w kilka dni zebrano kwotę umożliwiającą zapłacenie grzywny i zakup biletu powrotnego do Australii.

Wilson Chowdry, szef organizacji, skrytykował w ostrych słowach australijski konsulat i ambasadę, mówiąc, że nie potraktowali Lary poważnie w świetle tak niebezpiecznych okoliczności.

Od czego są te instytucje, na które idą ogromne kwoty z budżetów, jeśli nie na pomoc obywatelom w takich sytuacjach?

Lara w ramach wdzięczności wspiera działalność organizacji. Angażuje się w pomoc kobietom, które spotkał podobny los.

Historia Lary, mogłaby nie mieć szczęśliwego zakończenia…

Warto podzielić się z innymi. Jak pokazuje historia Lary, ostrzeżeń nigdy za wiele.

Share