Prowadząca nie miała litości dla uczestników programu. Doprowadziła kobietę do łez

Katarzyna Dowbor ma w swoim programie „Nasz nowy dom” ogromną władzę. Od jej decyzji zależy, czy dotknięte nieszczęściem polskie rodziny będą mogły cieszyć się wyremontowanym lokalem. To, jak skorzystała z tej władzy w najnowszym odcinku, jest zdaniem wielu, oburzające.

Katarzyna Dowbor podczas swojej pracy w Polsacie widziała już bardzo wiele. Dziesiątki rodzin, które muszą się zmagać nie tylko z chorobami, śmiercią i złym stanem psychicznym, ale też fatalnymi warunkami w mieszkaniach, zgłosiły się do niej po pomoc. Pani Bożena była jedną z nich.

Katarzyna Dowbor odwiedziła panią Bożenę i jej syna. Fatalne warunki rodziny przerażają

W jednym z najnowszych odcinków „Nasz nowy dom” Katarzyna Dowbor odwiedziła panią Bożenę i jej chorego syna, którzy stracili cały majątek w pożarze wywołanym przez wadliwą instalację elektryczną. Kobieta musiała zostawić wszystko, co miała i uciekać z płonącego mieszkania. Cały budynek został doszczętnie zniszczony, nic nie ocalało.

– Strasznie to wygląda, powiem szczerze – stwierdziła prowadząca.

Okropne skutki pożaru sprawiły, że dom wymaga remontu generalnego. Nawet okna zostały zniszczone, tak samo jak podłogi, ściany i dach.

– Tutaj wszystko jest zerwane. Całe ściany, szyby. Widzę, ze musiało się nieźle buzować – stwierdziła dziennikarka.

Rodzina dostała mieszkanie socjalne, w którym panowały bardzo ciężkie warunki. Lokum nie było przystosowane do szczególnych potrzeb, jakie ma niepełnosprawny syn pani Bożeny. Jak się okazało, to poważny problem w oczach ekipy programu.

Prowadząca nie miała litości dla uczestników programu. Doprowadziła kobietę do łez
Gdy kobieta pokazała już cały zniszczony dom, przyszła kolej na werdykt. Katarzyna Dowbor poprosiła rodzinę, aby posłuchała jej słów.

– Pani Bożeno, z przerażeniem patrzę na to wasze mieszkanie. Nie powinno być tak, że nie macie gdzie mieszkać, że nie macie swojego miejsca. Bartek nie czuje się bezpiecznie, bo jednak jemu tu, w tym było, było najlepiej – powiedziała na początek.

Widać było, że te słowa są bardzo bolesne dla poszkodowanej matki chorego dziecka. Dziennikarka nie zamierzała jednak przestać i kontynuowała swoją przemowę.

– Spotkało was nieszczęście, natomiast my bywamy w domach, w których naprawdę nie ma niczego. Wy macie lokal socjalny, w którym macie trudne warunki, ale jednak nie są one tragiczne. Poza tym kiedy patrzę na to mieszkanie widzę, że trzeba by tutaj zrobić wszystko, począwszy od tych sufitów, skończywszy na podłogach – mówiła Dowbor.

Wszystko wskazywało na to, że do remontu nie dojdzie, bo inni mają o wiele gorszą sytuację. Podczas wyliczanki, co należy naprawić w domu, pani Bożena zaczęła się załamywać. Kobieta straciła wszelką nadzieję, że jej byt się polepszy i zaczęła płakać. Wtedy w końcu usłyszała werdykt.

Katarzyna Dowbor zdecydowała się pomóc pani Bożenie, jednak nie była to łatwa decyzja i jasna od początku decyzja. Kobieta przeżyła po raz kolejny w swoim życiu ogromny stres i emocje wzięły nad nią górę.

Share