„Przełomowe ustalenia” Rzucają zupełnie nowe światło na sprawę Tomasza Komendy

Czy śledztwo prowadzone przez prokuratorów z Łodzi zakończy się postawieniem zarzutów policjantom lub prokuratorom, którzy są odpowiedzialni za zatrzymanie i skazanie na więzienie Tomasza Komendy (43 l.)? To pytanie, które od dawna zadaje sobie wielu. My również przez ostatnie miesiące prowadziliśmy redakcyjne śledztwo. Dotarliśmy do faktów, które rzucają nowe światło na tę sprawę!

W ostatnich dniach dwukrotnie pisaliśmy o aktach sprawy korupcyjnej prokuratora Stanisława O. (59 l.) (pisaliśmy o tym 17 kwietnia oraz 23 kwietnia). Przypomnijmy: prok. O. to ten oskarżyciel, który decydował o zarzutach dla Tomasza Komendy i w kwietniu 2000 roku wysłał do sądu wniosek o areszt, twierdząc że ten jest gwałcicielem i mordercą Małgosi Kwiatkowskiej (†15 l.).

Co wie wrocławski adwokat?

W 2015 roku O. został prawomocnie skazany za korupcję, której przez lata dopuszczał się pracując we wrocławskiej prokuraturze. W tej sprawie zarzucano mu m.in. ujawnienie danych świadków incognito w sprawie zabójstwa Marka Ł. O. poszedł na współpracę z prokuraturą i przyznał się do winy. Twierdził, że informacje przekazał znanemu wrocławskiemu adwokatowi Andrzejowi H.

Przywołany przez O. mecenas zeznawał przed zielonogórskim sądem prowadzącym tę sprawę w 2012 roku. Wersji oskarżonego prokuratora zaprzeczył, a ponadto odniósł się wówczas do sprawy „zbrodni miłoszyckiej”. Mijał właśnie 12. rok uwięzienia niewinnego Tomasza Komendy, a adwokat H. zeznawał:

„Byłem posiadaczem wiedzy, która była dla pana prokuratora O. niewygodna (…) wymienię tylko nazwę miejscowości Miłoszyce i sprawę zabójstwa pewnej dziewczyny. (…) Miałem niewygodną wiedzę dla oskarżonego. Oskarżony wiedział o tym, że ja posiadam pewną, niewygodną dla niego wiedzę na temat tego zdarzenia. (…) Ja uważam też, że między innymi w związku ze sprawą w Miłoszycach przyjął taką a nie inną postawą w tej sprawie i dlatego pozostaje w tak dużej dyspozycji organów ścigania. Nie mogę teraz rozwinąć, ale może kiedyś to rozwinę. Chodziło o to w tej sprawie o to, że osoby znane oskarżonemu, z którymi spożywał alkohol mieszkały niedaleko Miłoszyc. Nic więcej na ten temat nie mogę powiedzieć”.

Pytania bez odpowiedzi

Niestety, prokurator oskarżający w tamtej sprawie ani sędzia prowadzący rozprawę nie zainteresowali się tym wątkiem. W uzasadnieniu wyroku skazującego sędzia ocenił te zeznania jako niewiarygodne! „Świadek próbował dezawuować oskarżonego posługując się niedomówieniami” – stwierdził sędzia prowadzący sprawę.

Nie zadano wówczas wielu pytań, które teraz nasuwają się same. Co mecenas H. wie o sprawie zbrodni miłoszyckiej? Czy wie co kierowało prok. O., gdy stawiał zarzuty niewinnemu człowiekowi? Dlaczego milczy w tej sprawie? Kim są ludzie, z którymi O. spożywał alkohol i jaki mają związek ze sprawą zbrodni miłoszyckiej? I w końcu… Czy wiedział o tym, że wsadzono do więzienia niewinnego człowieka?

Próbowaliśmy dopytywać mecenasa o jego zeznanie sprzed 7 lat. – Co pan wie w tej sprawie? – zapytaliśmy. – Nie utrzymuję kontaktów z mediami. Nie poświęcę wam nawet minuty – uciął nasze pytania. Być może będzie musiał podzielić się swoją wiedzą z prokuratorami. Powód? Swoimi ustaleniami podzieliliśmy się ze śledczymi z Łodzi, którzy szukają winnych zaniedbań przy śledztwie dotyczącym uwięzienia i skazania Komendy.

.

Share