„Robert Janowski ledwo powstrzymywał łzy…”: Mówił o swojej żonie

Robert Janowski chętnie chwali się swoją ukochaną żoną w mediach społecznościowych, nieustannie okazując jej miłość. Nic zatem dziwnego, że obecna sytuacja wręcz spędza mu sen z powiek. Kompozytor martwi się o życie ukochanej, które znalazło się w poważnym niebezpieczeństwie.

Robert Janowski niewiele mówił na temat dramatu rodzinnego, który dotknął ich nie tak dawno. Choć wydawało się, że wszystko jest już w jak najlepszym porządku, koszmar znów powrócił i co gorsza, w głównej mierze skupia się na jego żonie. Jak możemy się dowiedzieć, małżeństwo najprawdopodobniej po raz kolejny będzie musiało zmagać się z psychicznie chorą kobietą.

Psychofanka gwiazdy

Jak możemy się dowiedzieć, już jakiś czas temu życiu Janowskich pojawiła się psychofanka byłego prowadzącego show „Jaka to melodia”. Ponoć kobieta była pewna, że jest idealną partnerką dla piosenkarza, a ich związek będzie możliwy, gdy tylko ten pozbędzie się żony.

Początkowo Janowski bagatelizował całą sprawę, nie biorąc słów kobiety do siebie, jednak gdy tylko rozpoczęły się poważne nękania, wiedział, że sytuacja wymyka się spod kontroli, a życie jego żony zostało zagrożone.

– Pomalowała je na czerwono. Farbą w tym samym kolorze oblała samochód mojej żony, kiedy ta wyszła z niego dosłownie na minutę. A to oznaczało, że nas śledzi i nie możemy być bezpieczni nawet we własnym domu – zdradził gwiazdor.

Robert Janowski złożył zawiadomienie na policję, która to z kolei nałożyła na psychofankę zakaz zbliżania się.

Koszmar powraca. Robert Janowski boi się o życie żony

Ostatni czas wskazywał na to, że wszystko zaczyna się układać, a nieprzyjemne sytuacje małżeństwo ma już za sobą. Nagle wszystko się zmieniło. Nie tak dawno Janowski poinformował, że nękająca jego i jego bliskich kobieta najprawdopodobniej opuściła szpital psychiatryczny. Kompozytor wyznał, że drży o życie ukochanej i z grozą wspomina śmierć Andrzeja Zauchy oraz jego kochanki, którzy zostali zastrzeleni przez jej męża.

– Zgłosiłem już problem mojemu prawnikowi, który zajmie się sprawą od początku. Nie wolno tego bagatelizować.

Kiedy czytamy o takich przypadkach nękania, kończących się czasem tragedią, zawsze wydaje nam się, że to nas nigdy nie będzie dotyczyć. A przecież wszyscy pamiętamy śmierć Andrzeja Zauchy… To może przytrafić się każdemu – mówi Janowski.

.

Share