Studenci mieli ją tylko za sprzątaczkę. Ostatnie pytanie ich wykładowca, dało każdemu do myślenia

W teorii szkoły i uniwersytety mają nas nie tylko uczyć praktycznej wiedzy i dawać nam konkretne umiejętności, ale i kształtować dobre wartości. Czy tak jest w praktyce? Okazuje się, że wszystko zależy od wykładowcy! Pewien profesor medycyny postanowił pokazać swoim studentom, jak w przyszłości powinni traktować pacjentów, a tak naprawdę wszystkich ludzi, którzy pojawią się na ich drodze.

To, czego nie lubi żaden student, to niezapowiedziany test. Pewien wykładowca z Uniwersytetu Medycznego brylował w tego typu niespodziankach, ale tym razem dodał jedno, nietypowe pytanie. Otóż chciał, by studenci napisali… jak ma na imię pani, która sprząta ich sale wykładowe.

Reakcje studentów były różne. Jedni patrzyli na pytanie z niedowierzaniem szczerze wątpiąc, by za to mogły być im odjęte punkty. Inni zastanawiali się, po co profesor pyta ich o coś takiego, a niektórzy nawet zaczęli się śmiać. Bardziej śmiały student po prostu zadał na głos pytanie, które każdy i tak cicho zadawał sam sobie: „Ostatnie pytanie nie ma sensu, prawda?” Odpowiedź wykładowcy wszystkich zaskoczyła.

Profesor odpowiedział z surową miną, że oczywiście, że to pytanie ma sens i zostaną przyznane za nie punkty. A potem dał swoim studentom prawdziwą lekcję życia mówiąc:

„W waszym życiu zawodowym będziecie spotykać się z różnymi ludźmi. Każda z tych osób będzie na swój sposób ważna. Każda zasługuje na uznanie, przyjazne powitanie i uśmiech.”

To ważne, by uświadamiać ludziom, że każdy powinien być traktowany z godnością. Za często zapominamy powiedzieć zwykłe dzień dobry osobie, która sprząta klatkę schodową lub kurierowi.

PS. Pani sprzątająca miała na imię Maria. Zgadnijcie, ilu studentów podało poprawną odpowiedź.

Taka lekcja pokory przyda się każdemu z nas, prawda?

Share