W czym tkwi tajemnica teoretycznej zmiany poparcia dla PiS w sondażach

Jeszcze na początku tygodnia wszystkie sondaże konsekwentnie wskazywały, że obóz „dobrej zmiany” remisuje ze zjednoczoną opozycją w walce o poparcie Polaków. Nagle opinię publiczną zaskoczono jednak dwoma nowymi badaniami, w których przewaga prezesa Kaczyńskiego i spółki jest gigantyczna. Skąd ta zamiana? W preferencjach Polaków raczej nic się nie zmieniło, jedynie pytania postawiono im nieco inaczej.

Skąd nagły wybuch poparcia dla PiS? W piątek rządowa fundacja Centrum Badania Opinii Społecznej doniosła, że obóz „dobrej zmiany” ma w jej sondażu aż 24 pp. przewagi nad najsilniejszym rywalem. Tego samego dnia głośno zrobiło się także o badaniu Kantar Public, w którym liderzy z PiS mają 17 pp. więcej od siły zajmującej drugą lokatę.

Z tych danych można było wywnioskować, iż doszło do drastycznego odwrócenia trendu. Przecież zaledwie kilka dni wcześniej w mediach pełno było doniesień o sondażach Instytutu Badań Społecznych i Rynkowych oraz Kantar Millward Brown, z których wynikało, że jednocząca opozycję Koalicja Europejska remisuje z Prawem i Sprawiedliwością. Takie dane przedstawiono jeszcze 13 i 14 marca.

Co więc wydarzyło się takiego, że 15 marca wszystko się pozmieniało? Odpowiedź na to pytanie znajdujemy w sondażowych niuansach. Wyborcy zwracają na nie uwagę niechętnie, a media właściwie je przemilczały, bo wówczas zniknąłby „efekt wow”. Gigantyczną przewagę Jarosława Kaczyńskiego i spółki w ciągu kilku dni „wypracowano” bowiem istotną zmianą najważniejszego pytania i pozostawieniem do wyboru odpowiedzi, które niezbyt trafnie przystają do aktualnej rzeczywistości politycznej.

Bo pierwszy rzut oka to za mało

Po pierwsze, w kiepskich dla PiS sondażach z początku tygodnia pytano o wybory europejskie, natomiast w tych fantastycznych – o wybory parlamentarne. Po drugie, w badaniach Kantar Millward Brown i IBRiS do wyboru była zjednoczona opozycja, tymczasem CBOS i Kantar Public dały respondentom do wyboru listę opozycji rozdrobnionej.

Dzięki temu PiS znacznie wygrywa, ale nie z koalicją, a jedynie z Platformą Obywatelską. Gdyby więc w badaniu CBOS przyjąć – racjonalne – założenie, że opozycja zjednoczona pójdzie do wyborów nie tylko w maju, ale i jesienią, z 24 pp. przewagi PiS zostaje 14 pp. To nadal dużo, ale „standardowo”, jak na prognozy CBOS dla obozu aktualnie rządzącego.

Jeszcze bardziej humory na Nowogrodzkiej psuje urealnienie danych z sondażu Kantar Public. Po zsumowaniu wyników PO, PSL, SLD i Nowoczesnej notujemy dla tej koalicji poparcie na poziomie 32 proc. Czyli tylko o 6, a nie 17 pp. niższe od tego, którym w kontekście walki o Sejm i Senat cieszy się PiS.

Sondażowa nauczka

Z tego wszystkiego wypływają dwa proste wnioski. Pierwszy skierowany jest do liderów opozycji, którzy otrzymali kolejny twardy dowód, że tylko zjednoczeni mają szansę na rywalizację z „dobrą zmianą”. Drugim powinni zainteresować się zwykli Polacy, którzy dostali sygnał, by w tym zbliżającym się maratonie wyborczym zachować wyjątkową czujność. O manipulowanie naszymi opiniami i emocjami pokusić mogą się bowiem nie tylko politycy.

Share