„W polskim mieście wprowadzono stan wyjątkowy”: policja próbowała złapać mężczyznę, który jeździł czołgiem ulicami miasta

Czołg jest częstym elementem wystaw prezentujących wyposażenie wojskowe, jak i imprez o tematyce militarnej. Jednak raczej nikt się nie spodziewa, że nocą taki pojazd przejedzie pod naszymi oknami. Właśnie do takiej niecodziennej sytuacji doszło w jednym z polskich miast.

Czołg nie jest pojazdem, który można zobaczyć na co dzień, chociaż niektóre z nich służą jako forma pomniku. Jednak jeżdżące egzemplarze zazwyczaj są poza zasięgiem wzroku zwyczajnych ludzi. Dlatego tym większe musiało być zaskoczenie mieszkańców Pajęcznej, kiedy ulicami w nocy przejechał czołg T 55.

Właśnie takie niecodzienne zawiadomienie dostali funkcjonariusze policji z Pajęcznej, które położone jest w woj. łódzkim. Kiedy policjanci przybyli na miejsce, faktycznie spostrzegli zaparkowany na ulicy czołg, a przy nim stojącego mężczyznę. Cała sytuacja stała się jeszcze ciekawsza, gdy ustalono, co się wydarzyło.

Czołg na ulicy polskiego miasta

Ciężko uwierzyć, że coś takiego miało miejsce, ale o dziwo – to prawda, a cała sytuacja miała miejsce wczorajszej nocy około godziny 22 na ulicy Mickiewicza. Miejscowa policja otrzymała wezwanie, że właśnie w tej okolicy ulicami miasta jeździ czołg. Jednak jak on tam się znalazł i przede wszystkim, kto nim kierował?

Przy zaparkowanym pojeździe policjanci zlokalizowali osobę, która chwilę wcześniej odbyła przejażdżkę czołgiem w roli pasażera. Kierowcę udało się znaleźć chwilę później i okazał się nim być 49-latek, który dodatkowo był pod wpływem alkoholu. Badanie wykazało, że w jego organizmie znajduje się prawie promil tej substancji, a więc o wiele za dużo na kierowanie autem, a co dopiero czołgiem.

49-latek został zatrzymany w areszcie, a czołg przewieziony na strzeżony parking, jednak nie stało się to za sprawą lawety, a dzięki pomocy byłego wojskowego, który ma uprawnienia do prowadzenia tego typu pojazdu. Pozostaje pytanie – jak czołg znalazł się na ulicy miasta?

Okazuje się, że był przewożony właśnie przez lawetę, która uległa awarii. Na czas napraw, czołg został z niej zdjęty. Wtedy to właśnie w nietrzeźwym 49-latku musiała pojawić się prawdziwa ułańska fantazja, połączona z alkoholową odwagą.

Mężczyzna postanowił przejechać się wraz z kolegą czołgiem, bo przecież i tak nie mają transportu, jednak ten pomysł raczej nie należał do najlepszych. Dziwniej byłoby jedynie wtedy, gdyby w czołgu znaleziono cztery osoby i psa.

Źródło: pikio.pl

Share