„Wiedzy własnej nie ma żadnej”: Stanisław „Dajciumka” Piotrowicz tłumaczy… PO chce jego odwołania

Posłowie PO-KO złożyli wniosek o odwołanie Stanisława Piotrowicza ze stanowiska przewodniczącego sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka. Tym razem powodem mają być dawne komentarze ws. proboszcza-pedofila z Tylawy, którego jako prokurator Piotrowicz bronił. Sam zainteresowany zarzuty odpiera.

Piotrowicz uznał zarzuty posłów za „bezpodstawne”. Jak zapewnił, nie wykonywał w tej sprawie żadnych funkcji procesowych ani nie podejmował merytorycznych decyzji. Twierdzi, że wypowiadał się wówczas jako rzecznik prasowy, który używał określeń z postanowienia o umorzeniu postępowania.

– Ja nie miałem żadnej wiedzy własnej, bo ani tych świadków nie widziałem, ani żadnych czynności procesowych nie wykonywałem. Te treści zawierały się w postanowieniu, a moją rolą było poinformować o treści postanowienia i o motywach – powiedział.

Piotrowicz stwierdził również, że opozycja chwyta się coraz to nowych możliwości uderzenia w niego. – Ponieważ wiedzą już, że ja tego śledztwa nie prowadziłem, nie wykonywałem żadnych czynności procesowych w tamtej sprawie, nie podejmowałem żadnych decyzji merytorycznych – no to teraz zarzucają mi wypowiedź – kontynuował poseł PiS.

Swój wniosek posłowie PO uzasadniają właśnie dawnymi komentarzami Piotrowicza w sprawie księdza oskarżanego o molestowanie dzieci, ale także „ewentualnym wpływem” Piotrowicza na przebieg postępowania. Proboszcz z Tylawy został ostatecznie skazany w 2004 r. za molestowanie sześciu dziewczynek.

Według wnioskodawców na ujawnionym w mediach nagraniu przewodniczący „emocjonalnie i z głębokim zaangażowaniem usprawiedliwiał księdza, w którego sprawie prokuratura, kierowana przez pana Stanisława Piotrowicza, umorzyła postępowanie”.

Chodzi m.in. o stwierdzenia, że dzieci „dawały księdzu ciumka”, a dotykanie w miejscach intymnych było przejawem „zdolności bioterapeutycznych” proboszcza.

.

Share