Wizyta Andrzeja Dudy w Houston to dla tamtejszej Polonii mega wydarzenie

Chicago i Nowy Jork – te miasta najbardziej kojarzą się z amerykańską Polonią. Wizyta prezydenta Dudy w Houston przypomniała, że jednak nie tylko tam. A nawet, że to właśnie w Teksasie powstała pierwsza polska osada w USA. Dziś w całym stanie mieszka ponad 220 tys. Polaków. A w wyborach do PE w Houston wcale nie poparli PiS.

– Polskość tętni tutaj, to jest jedno z największych w Stanach Zjednoczonych skupisk Polaków. Ponad 200 tys. ludzi, którzy przyznają się do Polskości, że są Polakami lub że mają polskie korzenie – przemawiał do teksańskiej Polonii prezydent Duda.

W czwartek przybył do Houston, spotkał się z burmistrzem tego miasta, i właśnie tu miał też spotkanie z Polonią. Polacy usłyszeli od niego, jak świetnie dziś żyje się w Polsce. Prezydent mówił tak, jakby już wpadł w ton kampanii wyborczej.

– Mamy rzeczywiście niezwykły czas, 30 lat budowania Polski wolnej, prawdziwie suwerennej, prawdziwie niepodległej. Polski, która w tej chwili rozwija się najdynamiczniej w Europie. Mamy nieprawdopodobny, nieprzewidziany wzrost PKB – przemawiał do nich Duda. Musiało być również o 500+. – Państwo polskie wspiera rozwój rodziny i to wspiera w sposób zdecydowany – usłyszała Polonia.

I jeszcze padły takie słowa: – Unowocześniamy nasze państwo, chcemy żeby było państwem, które rzeczywiście dba o obywatela, w którym obywatel czuje się bezpiecznie, żyje dostatnio i w którym rzeczywiście otrzymuje pomoc, wtedy kiedy jest mu ona potrzebna.

„Czy wolno wnieść Konstytucję”

Być może trzeba było to podkreślać, gdyż w ostatnich wyborach do Parlamentu Europejskiego, tu w Houston, partia prezydenta wcale nie była najlepsza. W lokalu wyborczym w parafii pod wezwaniem Matki Boskiej Częstochowskiej Polacy postawili na KE – stosunkiem głosów 51 proc. do 31 proc. dla PiS.

„Czy wolno wnieść egzemplarz Konstytucji RP?” – zapytał nawet przez spotkaniem z Dudą jeden z Polaków na grupie Forum Polonia Houston.

Dla wielu Polaków wizyta Dudy była jednak wydarzeniem. Dla prezydenta tańczył i śpiewał znany w Teksasie polonijny zespół Dance Group Wawel. „Dajcie z siebie wszystko, serce, zapał, umiejętności! Dla naszego kochanego Prezydenta” – zagrzewali fani. Był też zespół z Dallas.

Na Facebooku widać, jak było to ważne. „Never lose sight of your korzenie” – pisze grupa Jagoda Polish Folk Dance Ensemble.

Zaledwie kilka tygodni wcześniej Dance Group Wawel uświetniał Polski Festiwal w Houston, który każdego roku przyciąga tysiące ludzi. To największe tego typu wydarzenie w całym Teksasie, w tym roku tzw.

Wielkim Marszałkiem trzydniowej imprezy na początku maja została wybrana Pierwsza Dama Teksasu, żona gubernatora stanu Cecilia Abbott. O czym gubernator Gregg Abbot powiadomił na Twitterze.

Festiwal zaczął się mszą w polskiej parafii p.w. Matki Boskiej Częstochowskiej i tradycyjną, polską procesją. Serwowano polskie jedzenie, były występy polskich zespołów, można było kupić polskie produkty.

Tak jest od 13 lat. A to jeszcze nie koniec. W sieci już znajdziemy zapowiedzi kolejnego polskiego festiwalu we wrześniu.

Przyjechali ze Śląska

W jednym Andrzej Duda naprawdę się nie mylił – polskość widoczna jest tu bardzo. W całym stanie żyje ponad 220 tys. Polaków. Pierwsi przyjeżdżali już w 1818 roku wraz z Francuzami, ale tak naprawdę dopiero w 1854 roku grupa około 300 Polaków z Górnego Śląska i założyła tu pierwszą polską osadę w Ameryce Północnej, którą nazwała Panna Maria.

Dlaczego tu? Skusił ich franciszkanin o. Leopold Moczygemba, wysłannik papieski do Ameryki, który pojawił się tu dwa lata wcześniej i prowadził służbę duszpasterską wśród Niemców. To on zakupił ziemię w Karnes, ściągnął tu Polaków ze Śląska, przyjechali m.in. jego bracia. Do 1861 roku w Teksasie było już 1500 Polaków.

„Dziś Pannę Marię zamieszkuje niewiele ponad 100 rodzin, z których kilka nadal nosi nazwisko Moczygęba” – pisał rok temu Tomasz Liboska w „Polityce”.

To już siódme pokolenie pierwszych imigrantów. W Panna Maria powstaje też Centrum Dziedzictwa poświęcone historii emigracji ze Śląska do USA – podaje Radio Opole.

Ciekawą historię pierwszych Polaków w Teksasie znajdziecie tutaj. Część z nich brała udział w Wojnie Secesyjnej. Opisano los jednego żołnierza, Petera Kiolbassy, który został kapitanem, a po wojnie osiedlił się w Chicago, gdzie został pierwszym urzędnikiem stanowym polskiego pochodzenia.

Dziś Polacy stanowią siódmą największą grupę etniczną w Teksasie.

Konkurs „Być Polakiem”

Zespół Wawel i dziecięcy Mini Wawel występują też na innych, również międzynarodowych, festiwalach.

W Houston działa polska szkoła im. Mikołaja Kopernika. Jedna z jej uczennic, Eleanor Kline otrzymała wyróżnienie w międzynarodowym konkursie „Być Polakiem!” i pod koniec czerwca przyjedzie do Warszawy, by je odebrać. Gala odbędzie się na Zamku Królewskim.

Inny rodzaj emigracji

Ale przecież nie tylko historyczna Polonia mieszka w Teksasie. – Większość Polaków, którzy tu przyjeżdżają, stanowią wybitni eksperci, sprowadzani głównie przez duże firmy i korporacje na świetnych warunkach. To zupełnie inny rodzaj emigracji niż ten, który my przeżywaliśmy – opowiadał Onetowi Tomasz Piętka, który osiedlił się w Austin.

Tu, jak mówił Polonia też prężnie działa. Działa polskie stowarzyszenie, a nawet raz w roku odbywa się polski festiwal filmowy.

Ewa Sek otworzyła w League City restaurację Pierogi Queen. Do Teksasu przeprowadziła się sześć lat temu. „Uwielbiam!”, „Fantastyczne jedzenie” – piszą Amerykanie w komentarzach.

Podczas spotkania z Polonią w Houston Andrzej Duda mówił, że różne były powody, dla których Polacy tu przyjeżdżali. Jedni za chlebem, inni nie mieli gdzie się podziać po II wojnie światowej.

– Przyjeżdżali ludzie ‚Solidarności’ uchodzący z Polski w latach 80-tych. Potem przyjeżdżali ludzie szukać szczęścia, lepszego życia, szukać pracy, szans dla siebie – powiedział.

Według statystyk ludności, Teksas znajduje się na 13. miejscu pośród stanów USA, gdzie mieszka najwięcej Polaków.

.

.

.

.

.

Share