„Wściekli rodzice, zm.сzоne dzieci”: Oto żniwo reformy Zalewskiej

Reforma minister Anny Zalewskiej nie wyszła dzieciom na dobre – skarżą się rodzice w całej Polsce. Z powodu braku dobrej organizacji czasu, a także nieprzygotowanych do nowych zadań szkół, przeżywają oni nieustannie piekło. Eksperci apelują – coraz więcej dzieci nie może się odnaleźć w nowej sytuacji.

Reforma edukacji spędza sen z powiek zmartwionym o przyszłość dzieci rodzicom. Nie są oni pewni, czy ich pociechy poradzą sobie z trudną sytuacją, jaka aktualnie trwa w Polsce.

Nadmiar obowiązków, a także wysokie wymagania szkół zabierają wolny czas zarówno rodzicom, jak i dzieciom, które po powrocie ze szkoły muszą realizować program. Gonitwa, stres i brak odpoczynku powodują nawet choroby psychiczne, które wśród nastolatków są coraz częstsze.

Reforma, która wszystkim mocno dała się we znaki

W ostatnim czasie uczniowie mierzą się z naprawdę ciężkim zadaniem. Odkąd zlikwidowano gimnazja mają oni o rok krótszy czas na zrealizowanie programu, który to koniecznie trzeba przyswoić, aby uzyskać dobry wynik na egzaminie. Zależy od niego bardzo wiele – chodzi o przyszłość w wymarzonym liceum.

Od teraz, aby nadrobić program, ich nauka trwa właściwie całymi dniami. Po powrocie do domu większość z uczniów zabiera się do lekcji, gdzie spędza średnio dziennie nawet od 3-6 dodatkowych godzin.

Z powodów reformy doszło w szkołach także do bardzo kuriozalnych sytuacji. Niektóre roczniki zostały połączone. Do klas dołączają także nowi uczniowie. To powoduje problemy jak choćby brak miejsca w klasach, co niektóre szkoły zmusiło do tego, aby stołówki czy biblioteki pozamieniać na miejsca do nauki.

Kryzysową sytuację przeżywają także nauczyciele, którzy już 8 kwietnia będą uczestniczyć w ogólnopolskim strajku. Podczas reformy mieli bardzo trudne zadanie do wykonania. Musieli zaplanować naukę uczniom tak, aby zdążyć z programem przed egzaminami. Programem, który nie został skrócony – pomimo faktu, że dzieciom odebrano jeden rok nauki.

Czy w tej sytuacji nauczyciele dostali podwyżki? Premie za nadgodziny? Nic z tych rzeczy. Między innymi też z tego powodu ich narastają frustracja popchnęła ich do decyzji o tym, aby uczestniczyć w protestach.

.

Share