„Z dokumentów wynika”: Tak Kujda dawał pieniądze Rydzykowi

Kazimierz Kujda, jeszcze szefujący Narodowemu Funduszowi Ochrony Środowiska, od lat wspierał interesy Tadeusza Rydzyka, jak tylko mógł. Nawet łamiąc procedury – wynika z dokumentów po kontroli, które od dekady leżą w Ministerstwie Środowiska.

Prezes NFOŚ piastuje swoje stanowisko zawsze wtedy, gdy u władzy jest PiS. Kiedy partia traci stery, Kujda przechodzi do spółki Srebrna. Serwis Money.pl opisał dokumenty z Ministerstwa Środowiska, dokumentujące nieprawidłowości, których sprawcą był Kujda. A beneficjentem – Tadeusz Rydzyk i jego fundacja Lux Veritatis.

Kazimierz Kujda stracił stanowisko po przegranych przez PiS wyborach w 2007 roku. Wtedy wyszło na jaw, jak NFOŚ procedował dotacje na geotermię toruńskiego redemptorysty. Dokumenty pokontrolne w Ministerstwie Środowiska wskazują na złamanie wewnętrznych procedur, pośpiech i brak konsekwencji (przejawiający się zmianą standardowych mechanizmów z dnia na dzień).

Coś dopisał, coś skreślił

Kujda miał na przykład własnoręcznie zmodyfikować kluczowe zapisy aneksu do umowy z fundacją kierowaną przez ojca Tadeusza Rydzyka. Samą dotację (12 mln zł) przyznano Rydzykowi w połowie 2007 roku. Jesienią odbyły się wybory, a Kujda już rzutem na taśmę przeprocesował aneks, dzięki któremu kwota wzrosła do 27 milionów złotych.

To nie wszystko – powstał też kolejny aneks, który uczynił umowę prawie niemożliwą do wypowiedzenia. Kujda po zmianie władzy stracił za to stanowisko, a wypłata pieniędzy dla Lux Veritatis została zawieszona. Fundacja pozwała NFOŚ, ale sprawa ciągnęła się przez 8 lat. Aż do władzy wrócił PiS, a Kazimierz Kujda, jako nowy-stary szef Funduszu zdecydował, że LV dostanie 26 mln zł odszkodowania.

Fundusz podkreśla, że gdyby przegrał sprawę sądową – musiałby wypłacić zdecydowanie więcej. Ale czy mógłby przegrać? Sprawę w sądzie przeciągali przedstawiciele Fundacji, jakby czekali na zmianę władzy i powrót Kazimierza Kujdy.

Obecnie Kazimierz Kujda oddał się do dyspozycji… Jarosława Kaczyńskiego. Nie wiadomo, dlaczego prezes Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska miałby być odwoływany przez szeregowego posła, ale chyba dobrze pokazuje hierarchię władzy w Polsce.

Share