„Znamy tego kapłana, nie mógł tego zrobić z dzieckiem”: w polskim mieście parafia chroni księdza przed policją, jest wielka kłótnia

Ksiądz oskarżony o molestowanie 9-latki wciąż może liczyć na wsparcie swoich parafian. Wielu z nich stara się bronić duchownego, a ich słowa mogą być szokujące dla wielu osób. Część wiernych twierdzi, że to „fajny chłop” i stara się go bronić.

Ksiądz ze wsi Ruszów został oskarżony o molestowanie dzieci, w tym 9-letniej dziewczynki. Po doniesieniach matki aresztowano go na trzy miesiące, to jednak nie przeszkadza mieszkańcom tej miejscowości w bronieniu duchownego. Wysławiają się o nim w samych superlatywach, a kwestia pedofilii zdaje się być przez nich pomijana.

Ksiądz, który miał molestować dzieci, nadal ma poparcie wśród wiernych

Pedofilia w Kościele wciąż jest bardzo kontrowersyjnym tematem, a premiera filmu „Tylko nie mów nikomu” zdecydowanie nagłośniła problem. Wiele osób zrozumiało, że nie zawsze osoby związane z posługą kapłańską zachowują się godnie, jednak część wciąż nie wierzy w takie zachowanie duchownych.

Przykład może stanowić przypadek z Ruszowa, gdzie oskarżony o pedofilię ksiądz Piotr M. nadal cieszy się dużym poparciem. Mieszkańcy małej miejscowości mają wiele do powiedzenia na temat oskarżonego. Niektórzy parafianie uważają, że Piotr M. był bardzo miłym, sympatycznym człowiekiem, z którym łatwo utrzymywało się kontakt.

– Zawsze pogadał, pożartował. Fajny chłop – mówią.

Fakt, że za swoje czyny został aresztowany na trzy miesiące, nie jest dla nich żadnym dowodem w sprawie ani tym bardziej powodem do nieufności. Według nich mogło dojść do zwykłej pomyłki. Nie dopuszczają możliwości, że faktycznie ksiądz może mieć nieczyste sumienie.

– Komenda też niesłusznie przesiedział w więzieniu 18 lat – stwierdzają.

Wieś broni swojego księdza. Ruszyła specjalna akcja

Wygłaszanie pozytywnych opinii to jednak nie wszystko. Mieszkańcy Ruszowa postanowili zrobić o wiele więcej, by pomóc Piotrowi M. Postanowili zbierać podpisy pod apelem do sądu, by ten został zwolniony z aresztu, a podczas procesu miał możliwość odpowiadania z wolnej stopy.

Pod dokumentem podpis złożyło już 300 osób. Taka postawa wiernych z pewnością nie zachęca ofiar podobnych przestępstw do wyznawania prawdy o swoich przeżyciach. Obawiają się, że nikt im nie uwierzy, bowiem ciągle poparcie dla duchownych, zwłaszcza w małych miejscowościach, wciąż jest bardzo duże, a wierni nie chcą uznać winy kapłanów.

Źródło: pikio.pl

Share